
Rozbiór państwa polskiego dokonany w 1795 roku przez trzy
sąsiadujące z Polską potęgi: Rosję, Prusy i Austrię był tragicznym punktem
zwrotnym w historii Polski. Naród polski nigdy nie pogodził się z utratą
państwowego bytu. Przez prawie cały wiek XIX, Polacy próbowali zbrojnie
wywalczyć utraconą niepodległość.
Temu celowi służyły powstania
narodowe. Pod wpływem doznanych klęsk i poniesionych ofiar wydawało się, że
koncepcja walki zbrojnej została całkowicie zarzucona na rzecz pracy
organicznej. Jednak na początku XX wieku do działań zbrojnych przeciw targanej
rewolucyjnymi wstrząsami carskiej Rosji, przystąpiły grupy bojowe Polskiej
Partii Socjalistycznej, czołowej partii irredentystycznej, która rzuciła
wyzwanie Imperium Romanowych. W jednym z numerów „Robotnika” będącego organem
prasowym socjalistów tak pisano o celach toczonej walki:
„Walka musi
być prowadzona pod hasłem niepodległej republiki demokratycznej, cała nasza
akcja rewolucyjna musi zmierzać do powstania, które u nas nie może mieć innego
celu jak niepodległość. Konstytucja i samorząd nie mogą być naszym celem, gdyż
walcząc o niepodległość, nie będziemy łudzili się co do ich wartości. Tylko
przy takiej taktyce liczyć możemy na poważniejsze zdobycze, choćbyśmy na razie
nawet niepodległości zdobyć nie mogli”[1].
Nie tylko zabór rosyjski był
obszarem, gdzie prowadziły działalność polskie organizacje niepodległościowe. W
latach 1908-1910 w należącej do Austro-Węgier Galicji (w przeszłości wchodzącej
w skład Rzeczpospolitej), zaczęły powstawać zarówno jawne jak i tajne struktury
paramilitarne Związku Walki Czynnej oraz Związku Strzeleckiego. Miały one za
zadanie przygotować polskie kadry do antyrosyjskiego powstania, które miało
wybuchnąć w zaborze rosyjskim. Na ich czele stanął weteran ruchu
socjalistycznego, syberyjski zesłaniec, organizator wielu akcji bojowych PPS-u
Józef Piłsudski. Uważał on, że nieodzownym warunkiem odzyskania niepodległości
przez Polskę jest posiadanie własnych sił zbrojnych. Stąd tuż po wybuchu I
wojny światowej przystąpił do tworzenia u boku Niemiec i Austro-Węgier polskich
oddziałów wojskowych noszących nazwę Legionów Polskich. Współpraca jaką podjął
z państwami centralnymi była wynikiem przekonania, że głównym wrogiem Polski
jest carska Rosja, zajmująca proporcjonalnie największą część (80 proc.) terytorium
dawnej Rzeczypospolitej. Dowodzeni przez Piłsudskiego legioniści z I Brygady,
bohatersko bili się na froncie wschodnim, zyskując należyty szacunek tak u
wrogów jak i sojuszników. Ich poświęcenie zostało dostrzeżone w Wiedniu i
Berlinie. W efekcie licząc na możliwość pozyskania dobrego i bitnego żołnierza
Niemcy i Austro-Węgry ogłosiły w 1916 roku Akt 5 Listopada, w którym zawarta
była zapowiedź restytucji państwa polskiego. Ta inicjatywa stała się początkiem
tzw. „licytacji w górę” sprawy polskiej na arenie międzynarodowej i zaowocowała
w perspektywie uznaniem także przez Wielką Brytanię, Francję prawa Polski do
samostanowienia. Również prezydent USA Thomas Woodrow Wilson w przedstawionej
Kongresowi 8 stycznia 1918 roku ofercie pokojowej mającej doprowadzić do
zakończenia Wielkiej Wojny, zawarł postulat odbudowania państwa polskiego.

Wywalczenie przez Polaków w
listopadzie 1918 roku niepodległości, stało się przykładem dla innych narodów
dążących do zbudowania własnej państwowości. Jednym z nich byli Żydzi. To
właśnie oni po prawie trzydziestu latach od momentu odrodzenia Rzeczpospolitej,
odnieśli podobny sukces w 1948 roku. Państwo żydowskie rodziło się w krwawych
zmaganiach zarówno z brytyjskim imperium oraz arabskimi mieszkańcami Palestyny.
Żydowscy bojownicy walczący o Eretz Israel starali się podczas swego marszu „ku
wolności” korzystać z polskich doświadczeń. Było to zrozumiałe, bowiem duża
część obywateli Izraela pochodziła z Polski. Alina Strasman – Lubińska
konstatowała po latach:
„ Z głęboką wdzięcznością
przypisuję mój cały, zdrowy, narodowy żydowski rozwój właśnie temu, że byłam
wychowana jako dziecko na legendzie Legionów Piłsudskiego”[2].
Indywidulanie w środowiskach
żydowskich szczególną estymą i poważaniem cieszył się nie mający antysemickich
uprzedzeń Józef Piłsudski. Marszałka otaczał swoisty nimb sukcesu związany z
odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Włodzimierz Żabotyński
przywódca ruchu syjonistów-rewizjonistów postrzegał go jako uosobienie
wzniosłego idealizmu i myśli romantycznej, ale przede wszystkim zwycięskiego
wodza z wojny polsko-bolszewickiej. Koncepcje Józefa Piłsudskiego prowadzenia
walki o niepodległości w oparciu o siłę oręża były bliskie
syjonistom-rewizjonistom. Żabotyński podobnie jak Piłsudski uważał, że formacje
paramilitarne są ważnym komponentem działalności niepodległościowej. Wierzył,
iż spełniają one nie tylko funkcję obronną czy ofensywną, ale przede wszystkim
wspierającą aktywność na polu dyplomatycznym. Stąd powtarzał on hasło: „Żydzi
uczcie się strzelać”. Lider Nowej Organizacji Syjonistycznej (NOS) dostrzegał
konieczność zaszczepienia w narodzie żydowskim pierwiastka militarnego. Odtąd Żyd
miał być synonimem nie handlarza czy bankiera, ale żołnierza-wojownika,
potrafiącego z bronią w ręku walczyć o swa ojczyznę. O mentalnej bliskości
Piłsudskiego i Żabotyńskiego pisał po odbytym 9 września 1936 roku w MSZ
spotkaniu z szefem NOS kierownik Departamentu Imigracyjnego MSZ Apoloniusz
Zarychta:
„Mieliśmy
przed sobą człowieka idei, jak nasz Piłsudski, jego słowa o konieczności walki
i ofierze krwi dla zdobycia wolności były nam bliskie, bo mało kto z nas nie
brał udziału w walkach niepodległościowych”[3].
Wyrazem przywiązania dla osoby
Józefa Piłsudskiego w szeregach syjonistów – rewizjonistów było przesłanie po
śmierci Marszałka przez Betar urny z ziemią pochodzącej z osady Tel Chaj, z
przeznaczeniem na usypanie kopca J. Piłsudskiego w Krakowie. Znalazła się tam
następującej treści dedykacja:
„Ukochanemu
wodzowi narodu polskiego, Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu ziemię z pola walki
bohatera narodu żydowskiego Josefa Trumpeldora, składa żydowski ruch narodowy
dążący do wyzwolenia narodu i ojczyzny”[4].
Był to symboliczny gest, bowiem w
osadzie Tel Chaj doszło w marcu 1920 roku do pierwszego starcia libańskich
beduinów z żydowskimi grupami samoobrony, kierowanymi przez Josefa Trumpeldora,
który został tam śmiertelnie ranny. Kiedy umierał, zdążył jeszcze wypowiedzieć
znane słowa „dobrze jest umierać za nasz kraj”. Po śmierci Piłsudskiego doszło
w sferach rządzących Polską sanatorów do zasadniczych przewartościowań ideowych
w kierunku adaptacji idei nacjonalistycznych. Fakt ten nie przeszkodził w
nawiązaniu kontaktów rządu polskiego z NOS. Celem było współdziałanie w kwestii
budowy państwa żydowskiego. Poparcie dla tego postulatu wyraził w 1937 VI
komisji Zgromadzenia Ligii Narodów roku przedstawiciel Polski Tytus Komarnicki:
„Palestyna
musi być siedzibą dla mas żydowskich…”[5].
Podobnie stanowisko wyraził w
1938 roku na konferencji z udziałem przedstawicieli żydowskich ugrupowań
paramilitarnych Hagany oraz Irgunu, Wiktor Drymmer Dyrektor Departamentu
Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
„stanowisko
nasze pokrywa się kompletnie ze stanowiskiem Żydów syjonistów-rewizjonistów i
organizacji do nich zbliżonych. Zawierało się ono w zdaniu: żydowska
niepodległa Palestyna, możliwie jak największa, z dostępem do Morza Czerwonego.
[…] należy popierać wysiłki organizacji niepodległościowych wszechstronnie,
pieniędzmi i wyszkoleniem bojowym”[6].
Głównymi beneficjentami
organizowanych szkoleń byli bojownicy Irgunu (Irgun Cwai Leumi – Narodowa
Organizacja Zbrojna) podziemnego ugrupowania terrorystycznego związanego z NOS.
O związkach z polską tradycją dowódców organizacji tak pisał Artur Koestler:
„dowództwo
Irgunu stanowili młodzi polscy intelektualiści wychowani w rycerskiej tradycji
romantycznych zrywów niepodległościowych i rewolucyjnych”[7].
Pierwszy kurs dla 40 irgunowców
został przeprowadzony latem 1938 roku w Zofiówce na Wołyniu i Poddębinie pod
Łodzią. Kolejny trwający 4 miesiące odbył się wiosną 1939 na poligonie
Andrychowie koło Wadowic. Wzięło w nim udział 25 bojowników Etzel. Szkolenie
odbywało się pod okiem instruktorów z WP. W programie były zajęcia z sabotażu,
dywersji, konspiracji i miejskiej partyzantki. Opiekunem kursu w Andrychowie z
ramienia Irgunu był pochodzący z Suwałk poeta-bojownik Abraham Stern, zabity w
maju 1942 roku w Palestynie przez brytyjską policję. To on właśnie w 1940 roku
w sytuacji, gdy Irgun zrezygnował z akcji przeciw Brytyjczykom, utworzywszy
nową strukturę konspiracyjną Lehi (Lohamei Heruth Israel – Bojownicy o Wolność
Izraela) rzucił podobnie jak Piłsudski w roku 1905 carskiej Rosji wyzwanie
brytyjskiemu imperium. Przywódcy Gangu Sterna, jak powszechnie nazywano to
ugrupowanie, wierzyli, że dzięki determinacji i woli walki wywalczą podobnie
jak Polacy swoje państwo. Bojowcy z Lehi (wcześniej Irgunu) dostrzegali
wsparcie udzielane przez Warszawę prowadzonej przez nich walce. Po latach
przebywającemu w Brazylii polskiemu opiekunowi szkoleń z ramienia MSZ
Apoloniuszowi Zarychcie tak za nie dziękował listowanie jeden z członków Lehi
Benjamin Gepner pisząc:
„My, Żydzi
polscy w Izraelu, czujemy, że pomoc przez Rząd Polski udzielona, naszej sprawie
wolnościowej jest perłą w koronie Polski, dowodem, że to czegośmy się szkolnych
ławkach uczyli, o Kościuszce i Mickiewiczu, nie jest frazesem – tylko tradycją”[8].
Poza udziałem w procesie
szkolenia władze RP pomagały Żydom w nielegalnej emigracji do Palestyny. NOS
chciała zasiedlić Palestynę rzeszą żydowskich emigrantów z Europy w tym także z
Polski. Zgodnie z opracowanymi przez NOS założeniami obszar Rzeczpospolitej
miało opuścić w ciągu 10 lat 700 tysięcy Żydów. W rzeczywistości do września
1939 roku wyjechało około 6000 żydowskich obywateli II RP. Wytyczona trasa przerzutu
wiodła przez Rumunię, a konkretnie przez Konstancę do Hajfy. Specjalną linię
kolejową do wspomnianego rumuńskiego portu uruchomiła PKP, natomiast podróż
morską odbywano liniowcem „Polonia”. Istotą formą pomocy dla
syjonistyczno-rewizjonistycznego ruchu oporu było wsparcie finansowe.
Zdeponowane w archiwach dokumenty m.in. w postaci pokwitowań podpisanych przez
samego W. Żabotyńskiego, wskazują na przekazanie mu sumy wysokości 212 000 zł.
Nie był jedyny datek finansowy. Wkrótce do rąk rewizjonistów trafiła kolejna
kwota pieniędzy tym razem w wysokości 300 000 zł. Rząd warszawski wpierał Irgun
także militarnie. W budynku zlokalizowanym w Warszawie przy ulicy Ceglanej 8
znajdował skład przeznaczonej dla Etzel broni. Polskie władze szmuglowały ją
via Rumunia, Bułgaria do Palestyny. Udało się przetransportować ją w trzech
rzutach: jesienią 1938, wiosną 1939 i latem 1939 roku. W sumie w ramach pomocy
wojskowej wysłano około 20 000 karabinów. Niestety część zmagazynowanego
uzbrojenia nie dotarła do celu z uwagi na wybuch wywołanej przez niemiecką III
Rzeszę i ZSRR II wojny światowej (w walkach w 1939 roku w szeregach Wojska
Polskiego wzięło udział około 100.000 żydowskich obywateli).

Rozpoczęty we wrześniu 1939 roku konflikt zbrojny nie
przerwał polsko-żydowskiej kooperacji. Do współdziałania doszło na polu
wydawniczym. W tajnych drukarniach Lehi w Palestynie drukowany był „Biuletyn
Niezależnych”, organ środowisk piłsudczykowskich, krytycznie ustosunkowanych
wobec polityki prowadzonej przez rezydujący początkowo we Francji a potem w
Wielkiej Brytanii, Rząd Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźctwie kierowany przez
generała Władysława Sikorskiego. Formułująca się po podpisaniu w lipcu 1941
roku paktu polsko-sowieckiego Polska Armia w ZSRR, była natomiast swoistą ostatnią
deską ratunku dla Żydów, chcących wydostać się z sowieckiej Rosji tak uchodźców
jak i więźniów łagrów. Fakt posiadania polskiego obywatelstwa pozwolił im
zaciągnąć się do polskiego wojska i wraz z nim udać się latem 1942 roku na
Bliski Wschód. Tam doszło do masowych dezercji 2297 żołnierzy wyznania
mojżeszowego. Zasilili oni struktury policji palestyńskiej, Brygady Żydowskiej
oraz bojówek Hagany, Lehi i Irgunu. Jednym z tych którzy nie zdezerterowali a
zostali legalnie zwolnieni z szeregów Wojska Polskiego był strzelec z cenzusem,
przedwojenny lider Betaru w Polsce, więzień sowieckich łagrów i późniejszy
premier Izraela Menachem Begin. Objął on przywództwo Irgunu. Organizacja pod
jego kierownictwem rozpoczęła 1 lutego 1944 roku wojnę z Brytyjczykami. Ta
konfrontacja dzięki przede wszystkim zabiegom dyplomatycznym wspartych
działaniami terrorystycznymi, zakończyła się proklamowaniem 14 maja 1948 roku o
godzinie 16.00 deklaracji niepodległości Izraela, do czego, o czym warto
pamiętać, przyczynili się walnie pomagający Żydom Polacy.
[1] A. Błotnicki, Przez Rewolucję 1905 do Legjonów 1914, Lwów 1929/1930, s. 20.
[2] W. Pobóg-Malinowski, „Najnowsza Historia Polityczna Polski”. Okres 1914-1939, Gdańsk 1990, s. 819.
[3] W. Michałowski, Teki Sarmatów, Pruszków 2009, s. 157.
[4] M. Wójcicki, Podstawy teoretyczne ideologii rewizjonizmu syjonistycznego oraz ich wpływ na kształt myśli państwowej ruchu, „Kwartalnik Historii Żydów”, 2007, nr 3, s. 300.
[5] A. Patek, Żydzi w drodze do Palestyny 1934-1944. Szkice z dziejów nielegalnej emigracji żydowskiej, Kraków 2009, s. 95.
[6] E. Kossoy, Żydowskie podziemie zbrojne w Palestynie i jego polskie powiązania, „Zeszyty Historyczne” (Paryż), 2006, z. 153, s. 66.
[7] Vide http://www.focus.pl/artykul/jak-polacy-stworzyli-izrael; dostęp: 17 XI 2017 r.
[8] Vide http://www.focus.pl/artykul/jak-polacy-stworzyli-izrael; dostęp: 17 XI 2017 r.
Żródło i artykuł: Warsaw Institute