Rabin Boaz Pash – Tłumaczyła Shulamit Pasierska
17/09/2008
“Człowiek-król”
„Przeklęty każdy, kto wykona posąg rzeźbiony lub z lanego metalu – rzecz obrzydliwą dla Haszem, robotę rąk rzemieślnika – i postawi w miejscu ukrytym. A w odpowiedzi cały lud powie: Amen” (Dwarim 27:15)
Jest to jedno z dwunastu ostrzeżeń, względem których Haszem nakazał przestrzec naród Izraela tuż przed wejsciem do Ziemi Izraela. Pierwszym nakazanym miejscem postoju było Szchem- gdzie kapłani i lewici mieli przedstawić ludowi Izraela B-że błogosławieństwo w przypadku dochowania praw Tory i B-że przekleństwo w przypadku ich złamania. Sześć plemion zostało skierowanych na Górę Grizin na południe od Szchem by otrzymać błogosławieństwo, a pozostałym sześciu zostało nakazane wejście na Górę Eval na południu od w celu otrzymania przekleństwa.
Przy okazji: błogosławieństwo i przekleństwo jest zauważalne na podstawie wyglądu samych gór- Góra Grizin- góra błogosławieństwa – jest zazieleniona, zaś Góra Eval – góra przekleństwa, jest poszarzała i jałowa.
Żydzi byli zawsze świadomi konieczności unikania wizerunków, nawet jeśli pozbawione są charakteru bałwochwalstwa, zwłaszcza w tak świętych miejscach jak wnętrze synagogi.
Jedna z krakowskich legend zawiera taką oto historię:
Po przejęciu tronu przez Franciszka Józefa jako cesarza Austrii i króla Węgier w 5608 r. (1848) przybyła do niego delegacja zarządu gminy przynosząc błogosławieństwo od żydowskich poddanych. Cesarz, który popierał Żydów, i za którego rządów kwitły gminy żydowskie, przyjął delegację bardzo uprzejmie i w ramach gestu wdzięczności podarował im swój własny, naturalnej wielkości portret. Wysłannicy, prawdopodobnie niezbyt dobrze zaznajomieni z prawem żydowskim i będący pod wrażeniem gestu, obiecali cesarzowi powiesić portret w najważniejszym miejscu gminy, w głównej części najważniejszej synagogi, Starej Synagogi w Krakowie. Wracając do domu musieli oni poradzić sobie z dylematem: z jednej strony obiecali cesarzowi powiesić portret w synagodze, a z drugiej strony jest to stanowczo zabronione ze względu na zakaz: “Nie bęędziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu…”, tym bardziej w synagodze, zwłaszcza w przypadku wizerunku twarzy (twarz może budować w ignorantach skojarzenie, że modlitwa skierowana jest do osoby z obrazu – ostrzega Maharam z Rotenbergu).
Sytuację rozwiązano w bardzo galicyjski sposób – powieszono obraz w honorowym miejscu synagogi, lecz skierowany twarzą do ściany, tak, by wizerunek nie był widoczny.
Wszystko wygląda dobrze, mijają lata, obraz został pokryty kurzem i nikt już o nim nie pamięta.
Pewnego pięknego dnia cesarz postanowił odwiedzić Kraków. Został wyśmienicie przyjęty przez gminę i zaproszony do Starej Synagogi. Wszyscy zapomnieli już o odwróconym obrazie, poza samym Franciszkiem Józefem. Cesarz rozgląda się za nim po synagodze, a gdy nie może go znalezc, pyta ludzi, którzy pokazują mu obraz – o dziwo – odwrócony do ściany.
Zdumiony tym, co zobaczył, zwraca się po wyjaśnienie ku swoim towarzyszom pytającym wzrokiem. Rabin (Szimon Sofer? Hurowic? Lando? Kto wie?) spieszy, by rozwiązać poplątaną sytuację, podając przykład sposród żydowskich obyczajów.
Każdego zwykłego dnia – wyjasnia Rabin – każdy Żyd ma obowiązek zakładać Tefilin na głowę i ramię, jak napisane jest w Torze: “Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami“, ale w dzien Szabatu nie ma potrzeby go zakładać, gdyż Tefilin to Ot, znak przymierza między B-giem a Izraelem, każdego zwykłego dnia potrzebujemy tego znaku, jednak w dzien Szabatu, gdy Szabat sam w sobie jest „Ot”, dowodem prawdziwego B-skiego istnienia, nie potrzebujemy już Ot związanego z Tefilin.
Tak samo jest z portretem Waszej Wysokosci. Zazwyczaj potrzebujemy przypomnienia o twojej władzy nad nami i twojej łaski wobec nas, lecz dzisiaj, kiedy Jego Ekscelencja we własnej osobie jest tutaj, nie potrzebujemy juz portretu, więc odwracamy go – Rabin konczy wyjaśnienie z uśmiechem.
(Ok. Istnieją inne wersje tej historii. Może nie był to Franciszek Józef, lecz Kazimierz Wielki, który podarował Żydom budynek Starej Synagogi, a rabin to ktoś ze starszego pokolenia, ale tak czy inaczej jest to miła historia).
A Gitn Szabes