
Jeden z
najwybitniejszych żydowskich historyków Majer Bałaban pisał: „baliśmy się
chwili, gdy zamknie powieki”. Nie trzeba
specjalnych badań, aby powiedzieć, że stosunek większości społeczeństwa
żydowskiego do Józefa Piłsudskiego był pozytywny. Marszałek był oczywiście
krytykowany za niektóre swoje posunięcia po maju 1926 r., ale zawsze z wielką
rewerencją wobec osoby. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, jaki wpływ na ten
stan rzeczy miały obawy przed dojściem do władzy Narodowej Demokracji.
Jeszcze w okresie nielegalnej
działalności Piłsudski wielokrotnie stykał się z Żydami. Byli to na ogół ludzie
całkowicie zasymilowani, jak Feliks Perl, albo działacze Bundu lub sympatycy
socjalizmu. Wielu Żydów znalazło się również w Legionach tworzonych przez
Piłsudskiego – rekrutowali się nie tylko z szeregów inteligencji, ale i z ludu.
Niektórzy z nich za zasługi na polu chwały otrzymali krzyże Virtuti Militari
oraz Krzyże Walecznych. Walczyli również w wojnach toczonych już przez Polskę
niepodległą, a kilku dosłużyło się w niej najwyższych stopni wojskowych. W 1938
r. Związek Żydów Uczestników Walk o Niepodległość liczył około 6750 członków.
O stosunku Piłsudskiego do
problemów narodowościowych świadczy jego wypowiedź z października 1902 r. w
„Walce”: „Wszelkie wnoszenie do naszego życia społecznego waśni
narodowościowych spotkać w nas musi zaciętych przeciwników. Spory i kłótnie
osłabiają nasze siły i dają możność wspólnemu prześladowcy – caratowi –
korzystać z nich i wzmacniać panowanie nad nami. Wypleniajmy wśród towarzyszy
niechęć względem ludzi innego pochodzenia, wiary lub języka”[1].
Wówczas głównym zarzutem wobec
Bundu była odmowa przyjęcia do swego programu hasła walki o niepodległość
Polski. Krytykując Bund – który swoje nadzieje pokładał w zwycięstwie rewolucji
w całej Rosji – Piłsudski traktował jednak Żydów jako potencjalnych
sojuszników, nigdy jako wrogów.
W wolnej
Polsce
Od 1920 r. Marszałek programowo
nie chciał publicznie wypowiadać się w kwestii żydowskiej. Wyjątek stanowią
uwagi o działalności agitatorów komunistycznych pochodzenia żydowskiego podczas
wojny w 1920 roku. Ostatnie słowa odnoszące się do Żydów wygłosił podczas
zjazdu legionistów we Lwowie do robotników lwowskich: „Gdy byłem Naczelnikiem
Państwa, nieraz wstawało przede mną zagadnienie współżycia wyznań i narodowości
w wolnej Rzeczypospolitej. Głowiłem się nad tym zagadnieniem i bywały chwile,
gdy zdawało mi się, że jest to zagadnienie prawie nie do rozwiązania”.
Wspominał wówczas okopy: „Byli
tam towarzysze broni Żydzi i byli inni. I rozumiałem wówczas, że życie mądrzej
rozwiązuje zagadnienia niż zarozumiała ludzka logika”[2].
Znaczące są doświadczenia Ozjasza
Thona – prezesa Koła Żydowskiego w Sejmie Ustawodawczym i znanego działacza
syjonistycznego z Galicji – który we wspomnieniach pisał o Piłsudskim: „Żydzi
nie mają powodu obawiać się wyraźnej krzywdy z jego strony. Ale też nie ma
prawdopodobieństwa lub uzasadnionej nadziei, ażeby coś pozytywnego zdziałał dla
Żydów. […] po prostu świadomie unikał tego tematu, a gdy się go natarczywie
jednak poruszyło, to uporczywie – milczał”[3].
Od 1920 r. Marszałek programowo nie chciał publicznie
wypowiadać się w kwestii żydowskiej
Innym przykładem może być postawa
Piłsudskiego podczas dyskusji nad „Wytycznymi w sprawie stosunku władz
rządowych do mniejszości narodowej” przedstawionymi 18 sierpnia 1926 r. na
posiedzeniu Rady Ministrów przez ministra spraw wewnętrznych Kazimierza
Młodzianowskiego[4]. Piłsudski wypowiedział się o propozycji
ministra w stosunku do wszystkich mniejszości, z wyjątkiem żydowskiej. Trudno
powiedzieć, z czego wynikała jego postawa. Na pewno pamiętał o atakach
Narodowej Demokracji, która podczas wojny 1920 r. wypominała mu domniemane
kontakty z Żydami zarówno w życiu osobistym, jak i politycznym, zarzucając mu
wręcz zdradę. W publicystyce endeckiej wielokrotnie oskarżano Piłsudskiego i
sanację o wysługiwanie się Żydom, w „Myśli Narodowej” pisano o nim jako o
„Kościuszce mniejszości narodowych”[5].
O prawdziwym stosunku
Piłsudskiego do Żydów świadczyły konkretne czyny. Już na drugi dzień po
powrocie z Magdeburga, 12 listopada 1918 r., przyjął delegację wszystkich
partii żydowskich. Był to niewątpliwie krok znaczący, biorąc pod uwagę, że
dotychczasowe rządy powoływane przez Radę Regencyjną z reguły ignorowały
polityków żydowskich. W imieniu organizacji syjonistycznej przemówił Izaak
Gruenbaum: „W Panu, Panie Komendancie, cała Polska widzi człowieka, który
powołany jest do utworzenia Rządu. My również z zupełnym zaufaniem przychodzimy
do Pana z naszymi żądaniami”[6]. Podobne oświadczenia złożyli obecni na
audiencji przedstawiciele ortodoksów i folkistów. Zarówno Piłsudski, jak i
socjaliści wyznawali wówczas tezę o zupełnym równouprawnieniu i konieczności
zapewnienia mniejszościom narodowym pełni praw obywatelskich.
Alternatywą dla rządów
Piłsudskiego były rządy Narodowej Demokracji, od początku swego istnienia
nastawionej antyżydowsko. Hołdowała ona zasadzie egoizmu narodowego, zakładając
nieuchronność konfliktów narodowościowych. Stąd dążenie do asymilacji
mniejszości słowiańskich, a w stosunku do Żydów programowy antysemityzm.
W pierwszych miesiącach
niepodległości przez kraj przeszła fala wystąpień antyżydowskich, których
organizatorem nie był obóz narodowy, ale atmosfera przezeń stworzona nie
pozostała bez wpływu na ich uczestników. Wobec pogromów Piłsudski wyraził swoje
stanowisko dwukrotnie, choć w poufnej korespondencji. W liście do Ignacego
Paderewskiego pisał, że z trudem powstrzymał pogrom w Wilnie. W drugim wypadku
była to odpowiedź posłowi USA, który go interpelował o wystąpienia
antyżydowskie w Częstochowie. Wedle telegraficznej relacji posła, Piłsudski
mówił o specjalnych zarządzeniach dla utrzymania porządku i opieki nad Żydami w
Częstochowie. Samymi wystąpieniami był oburzony, uważając je za hańbę dla
Polski. Jednak po pogromie w Jędrzejowie, przyjmując delegację Żydów z tego
miasta, stwierdził, że „sprawa żydowska jest teraz bardzo zawikłana” i poradził
im, by sami ją rozwiązali, emigrując do Palestyny[7]. Jest to jego jedyna znana wypowiedź na
temat emigracji.
Do przewrotu majowego jednym z
priorytetów polityków żydowskich było niedopuszczenie obozu narodowego do
władzy. W związku z tym konsekwentnie popierali Piłsudskiego, widząc w nim
przeciwwagę dla sił narodowych. Akceptowali jego politykę wobec kresów
wschodnich, dążącą do związania tych ziem z Polską w drodze federacji.
Po przewrocie
majowym
Żydzi w ogromnej większości
przyjęli przychylnie przewrót majowy. Niektórzy wręcz uznali, że mimo swego
antykonstytucyjnego charakteru, stanowi on ratunek dla Polski. Z jednej strony
przewrót oznaczał dla nich odsunięcie od władzy najbardziej im wrogiego obozu
nacjonalistycznego, z drugiej – pozytywny stosunek do Piłsudskiego wynikał z
oceny jego działalności na stanowisku Naczelnika Państwa. Od początku nie
brakowało jednak też uwag krytycznych pod adresem nowej ekipy, co częściowo
wynikało z niecierpliwości publicystów i polityków żydowskich oraz ich
nadmiernych oczekiwań.
Piłsudski stał na stanowisku
asymilacji państwowej, a nie narodowej, co stanowiło przeciwieństwo stanowiska
endecji. Jego najbliżsi współpracownicy, prawdopodobnie nie bez jego zgody,
kontynuowali politykę rozpoczętą przez niego w 1919 r. i starali się oprzeć na
masach ortodoksyjnego żydostwa jako przeciwwadze dla żydowskich partii
narodowych. Uznawano problem żydowski za „najtrudniejszy obiektywnie dla
państwa polskiego, ale raczej najmniej niebezpieczny”[8].
Kwestia żydowska nie była więc
dla nowego reżimu sprawą pierwszoplanową. Piłsudczycy nie traktowali
mniejszości żydowskiej jako antypaństwowej, odnosili się też negatywnie do
antysemityzmu, Żydzi byli dla nich grupą wyznaniową, a nie narodową. Postawa ta
będzie rzutowała na ich działalność ustawodawczą w odniesieniu do Żydów. Byli
przeciwni zawieraniu formalnych umów z mniejszościami narodowymi, stojąc na
stanowisku, że państwo nie może zawierać umów ze swymi obywatelami. Zerwali
więc z praktyką prowadzenia oficjalnych pertraktacji z Kołem Żydowskim,
przedkładając nad nie rozmowy nieurzędowe.
Do syjonizmu mieli stosunek ambiwalentny.
W Zgromadzeniu Narodowym po
przewrocie majowym wzięli udział wszyscy posłowie i senatorowie żydowscy,
głosując za Piłsudskim, a po jego rezygnacji za Mościckim; poparli też rząd
Kazimierza Bartla. Izaak Gruenbaum – odmawiający dotychczas poparcia wszystkim
rządom – pisał: „teraźniejszy rząd jest, jak się zdaje, z naszego stanowiska,
najlepszym z pośród tych, co mieliśmy kiedykolwiek”[9].
Wkrótce po przewrocie rozpoczęła
się w Sejmie dyskusja nad nowelizacją konstytucji. Posłowie żydowscy,
nastawieni sceptycznie wobec proponowanych przez rząd zmian, wzięli żywy udział
w debacie konstytucyjnej, broniąc konsekwentnie demokracji. „My nie chcemy burzyć
parlamentarnego ustroju Polski”[10] – te słowa Gruenbauma popierało w swych
wystąpieniach całe Koło Żydowskie, które w propozycjach rządowych widziało likwidację
demokracji.
Rząd Bartla poddał się do
dymisji, ale w następnym rządzie zdymisjonowani ministrowie zajęli te same
stanowiska. Piłsudski zademonstrował w ten sposób, jak mało liczy się ze
stanowiskiem Sejmu. Gruenbaum dostrzegł, że tym posunięciem Piłsudski
przekreślił odpowiedzialność ministrów i rządu przed Sejmem, ale także, że tym
samym umożliwiono prawicy odgrywanie roli obrońcy demokracji i parlamentaryzmu.
Krytyczny stosunek do rządu demonstrował również Leon Reich, przywódca
syjonistów wschodniogalicyjskich, twierdząc, że Koło za bardzo ufa rządowi,
który tak niewiele zrobił dla Żydów i nawołując do większej rezerwy i
ostrożności.
13 listopada 1926 r. Apolinary
Hartglas, prezes Koła Żydowskiego, oficjalnie zaproponował, by w związku z
niespełnieniem postulatów żydowskich Koło przeszło do opozycji wobec rządu
Piłsudskiego. Wniosek ten nie uzyskał większości w Kole. Część członków
obawiała się pogorszenia sytuacji, inni byli zadowoleni z działań rządu.
Ostatecznie podczas dyskusji nad prowizorium budżetowym 14 grudnia, stosunkiem
głosów 13:12, w Kole raz jeszcze zwyciężyła opcja wyczekiwania.
O zmianie polityki rządu w
stosunku do Żydów po 1926 r. świadczyło już exposé
Bartla, za którym poszły pierwsze decyzje administracyjne. 2 lutego 1927 r. minister
spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski przywrócił prawo do używania
języka żydowskiego bez ograniczeń podczas zgromadzeń. Na wyraźne żądanie
Piłsudskiego zakończył również sprawę przyznania obywatelstwa polskiego
żydowskim uciekinierom z Rosji, ciągnącą się od pierwszych dni niepodległości[11].
Pierwsze wybory po przewrocie
znów nakazały posłom zdefiniować ich stosunek do Piłsudskiego i jego rządów.
Izaak Gruenbaum zainicjował – wbrew planom Piłsudskiego – powstanie Żydowskiego
Bloku Narodowego, którego twórcy nie stawiali jednak sobie za zadanie obalenia
systemu pomajowego, bowiem, jak pisał Hartglas: „pomijając już osobisty
sentyment wielu z nas dla osoby Marszałka Piłsudskiego – nie możemy nie
wiedzieć, że w razie upadku jego rządu mógłby przyjść do władzy tylko rząd
znajdujący się pod wpływem endecji”[12].
Kwestia żydowska nie była dla sanacji sprawą pierwszoplanową
Do Bloku nie weszli galicyjscy
syjoniści. Analizując sytuację przedwyborczą, Reich twierdził, że „byłoby to z
naszej strony niepoczytalnym iść przeciw rządowi. Jest to przecież rząd, który
w znacznej mierze ułatwił nam życie”[13]. Nieco odmienne stanowisko zajął Thon,
który głosił potrzebę współpracy z sanacją. Dla ortodoksyjnych Żydów z Agudy
zasadniczą sprawą była postawa rabinów. Na ich kolejnych zjazdach w przyjętych
uchwałach wyrażono zaufanie do polityki prowadzonej przez rząd marszałka
Piłsudskiego oraz stwierdzono, że „zgodnie z zasadami religii i tradycji,
społeczeństwo żydowskie popierać będzie Rząd bez zastrzeżeń i postępować będzie
zgodnie z zasadami tego Rządu”[14].
22 grudnia 1927 r. pojawiła się w
prasie wiadomość o powstaniu Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Żydzi po
raz pierwszy stanęli przed alternatywą głosowania również na partię polską, w
dodatku rządzącą, do głosowania na którą namawiała administracja. Na liście tej
znaleźli się dwaj prominentni przywódcy społeczności żydowskiej – Wacław
Wiślicki i Eliahu Kirszbraun. Poszczególne lokalne organizacje żydowskie (m.in.
w Białymstoku i Kielcach) zaczęły podejmować uchwały o głosowaniu na BBWR.
Kirszbraun wyraził nie tylko swój osobisty stosunek do Piłsudskiego, kiedy
pisał: „raz na zawsze wskazałeś Panie Marszałku, obecnemu i przyszłym
pokoleniom, że należy z przesądami i szowinizmem zerwać”[15].
Jeszcze do połowy 1928 r.
posłowie żydowscy dostrzegali pewne możliwości współpracy z sanacją. Najlepiej
taką postawę charakteryzowało jedno z wystąpień Jakuba Wygodzkiego, który po
zaznaczeniu, że „odróżniamy rząd pomajowy od poprzednich rządów”, a „z wielkim
i czystym imieniem Marszałka Piłsudskiego łączymy nadzieje” przeszedł do
krytyki polityki Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego[16]. Posłowie zdawali sobie sprawę, że ich
opozycja względem sanacji ma ograniczony charakter i pomimo istotnych
zastrzeżeń co do jej polityki, nie mogło być innego stanowiska jak poparcie dla
jej rządów, co nie wykluczało demonstrowania od czasu do czasu niezadowolenia.
Powoli jednak rodziło się
rozczarowanie, jeśli nie do intencji Komendanta, to przynajmniej do realnych
możliwości lub chęci jego współpracowników. Stanowisko posłów żydowskich uległo
zaostrzeniu wraz ze zmianą sytuacji politycznej i gospodarczej.
Do powstającego Centrolewu
posłowie żydowscy odnosili się z dystansem, nie wierząc w sukces opozycji i
możliwość stworzenia rządu przez partie, które połączyła jedynie negacja
systemu pomajowego, oraz obawiając się utorowania w ten sposób drogi do władzy
narodowej demokracji. Zarzucali mu brak programu w kwestii mniejszości
narodowych, a w stosunku do Żydów nie dostrzegali różnic między stanowiskiem
sanacji i Centrolewu.
Żałoba
Śmierć Piłsudskiego wywołała
powszechną żałobę w społeczeństwie żydowskim. W synagogach w całym kraju
odbywały się nabożeństwa żałobne, przerwano naukę w szkołach żydowskich. Słano
liczne telegramy od organizacji politycznych i społecznych do Aleksandry
Piłsudskiej, prezydenta i premiera. Zarząd gminy warszawskiej ustanowił nagrodę
za najlepsze dzieło na temat „Marszałek Piłsudski a Żydzi polscy”, która niestety nigdy nie
została przyznana. W dniu pogrzebu wszystkie instytucje gminy były nieczynne.
Postanowiono wybudować w Palestynie dom emigranta imienia Marszałka oraz
posadzić las nazwany jego imieniem.
Gazety przez kilka dni
przepełnione były artykułami i sprawozdaniami z wieców i uroczystości
żałobnych. Przedrukowywały też wystąpienia przywódców politycznych i
religijnych. Egzekutywa Agencji Żydowskiej – instytucja nadrzędna nie tylko dla
syjonistów – w swoim oświadczeniu pisała: „Szlachetny stosunek Marszałka
Piłsudskiego oraz poskromienie przezeń antysemityzmu pozwoliły Żydom polskim
swobodnie odetchnąć mimo kryzysu gospodarczego. Marszałek Piłsudski zaskarbił
sobie wieczystą wdzięczność żydostwa”.
Wyrażano nadzieję, że „tradycje
zapoczątkowane przez Marszałka Piłsudskiego będą nadal kontynuowane ku chwale
Polski”[17].
15 maja 1935 r. „Nasz Przegląd”
przedrukował z „Nowego Dziennika” wystąpienie Thona, który mówił, że nie można
sobie wyobrazić życia Polski bez Komendanta: „Polska to On, a On to Polska”.
Jednocześnie retorycznie pytał: „Czy wszystko co zrobiono w Jego imieniu, czy pod
jego wezwaniem, było dobre i znalazło czy znaleźć musiało aprobatę? Nawet w
obliczu majestatu Jego zgonu nie wolno o Nim powiedzieć nieprawdy. On sam
przecież był wcieleniem najwyższej prawdy”.
W „Chwili” były poseł Juliusz
Wurzel pisał o Marszałku: „jakiś spokój spływał na dusze ludzkie, ilekroć w
nich budziła się świadomość, że żyje i rękę na sterze trzyma w Polsce. […] I
dlatego też mniej troszczono się o takie nawet ważne szczegóły, jak uchwalone i
ogłaszane ustawy, a choćby i samą konstytucję. Jest przecież Józef Piłsudski
ponad wszystkim!”[18].
Majer Bałaban – jeden z
najwybitniejszych żydowskich historyków pisał: „baliśmy się chwili, gdy zamknie
powieki”[19].
Śmierć Piłsudskiego wywołała powszechną żałobę w
społeczeństwie żydowskim
Mateusz Mieses w „Nowym
Dzienniku” wyliczył powody specjalnego stosunku Żydów do Piłsudskiego:
„Najwyższy epitet etyczny w żydostwie jest «sprawiedliwy» […] Budowniczy Polski
odrodzonej, twórca myśli legionowej, pogromca nowoczesnego partyjnego liberum
veta, poskromiciel warcholstwa endeckiego, jest szczerze i rzewnie żałowany
przez Żydów. Izrael wyczuł w nim instynktownie pierwiastek dominujący
«sprawiedliwości», porządku obywatelskiego, rygoru i dyscypliny, hamujących
wszelką samowolę[20].
Obawy o los kraju po śmierci
Marszałka okazały się zasadne. Rząd Mariana Zyndram-Kościałkowskiego, powołany
13 października 1935 r., był ostatnim rządem sanacyjnym, który starał się
kontynuować w stosunku do Żydów politykę prowadzoną za życia Piłsudskiego. Póki
Kościałkowski był premierem, Żydzi mogli liczyć na przeciwdziałanie rządu
najbardziej jaskrawym przejawom antysemityzmu. Premier oświadczył, że
„bezpieczeństwo wszystkich obywateli, bez względu na wyznanie i narodowość jest
fundamentem, na którym wspiera się praworządność w państwie”. Zapowiadał walkę
z elementami destrukcyjnymi państwa, zaliczając do nich zarówno komunistów, jak
i nacjonalistów.
Wkrótce rządząca sanacja przejęła
jednak wiele z haseł obozu nacjonalistycznego. Poczynając od 1936 r., w Sejmie
pojawiło się kilka projektów ustaw dążących do wyrugowania Żydów z rozmaitych
pól działalności gospodarczej. Żydzi zmuszeni zostali już nie do walki o
równouprawnienie, ale do protestów przeciwko próbom ustawowych ograniczeń swoich
praw oraz przeciw propagandzie antyżydowskiej prowadzonej nie tylko przez obóz
narodowy, ale i pozostającą u władzy sanację. Na plan pierwszy wysunęła się
sprawa bezpieczeństwa osobistego i bezpieczeństwa mienia społeczności
żydowskiej. Prasa i politycy żydowscy wielokrotnie wypominali wówczas sanacji,
że za życia Piłsudskiego jej aktualna polityka byłaby niemożliwa.
Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 5-6/2010.
[1] J. Piłsudski, „Pisma zbiorowe”, t. II,
Warszawa 1937, s. 24-25.
[2] „Żydzi bojownicy o niepodległość Polski”,
Lwów 1939 (reprint: Warszawa 2002), s. 167.
[3] O. Thon, „Z rozmyślań przymusowych wakacji.
Wspomnienia i refleksje”, „Nowy Dziennik” 7 XII 1927.
[4] Załącznik do protokołu posiedzenia Rady
Ministrów 18 VIII 1926 r., w: Cz. Madajczyk, „Dokumenty w sprawie polityki
narodowościowej władz polskich po przewrocie majowym”, „Dzieje Najnowsze”, 1972
z. 3, s. 159-160.
[5] M. Domagalska, „Antysemityzm dla
inteligencji”, Warszawa 2004, s. 147.
[6] „Materiały w sprawie żydowskiej”, red. I.
Gruenbaum, z. 1, Warszawa 1919, s. 13.
[7] Tamże, s. 50-51.
[8] W. Paruch, „Od konsolidacji państwowej do
konsolidacji narodowej. Mniejszości narodowe w myśli politycznej obozu
piłsudczykowskiego (1926-1939)”, Lublin 1997, s. 231.
[9] „Żydzi wobec przedłożeń rządowych”, „Nasz
Przegląd”, 19 VI 1926.
[10] SSS I 6 VII 1926, pos. 291, ł. 34.
[11] „Miałem już jako minister spraw
wewnętrznych możność zameldowania położenia Żydów uciekinierów z Rosji
marszałkowi Piłsudskiemu. Komendant chwilę pomyślał, a potem rzucił. Dajcie im
polskie paszporty. Polski nie stać na posiadanie obywateli drugiej klasy,
którzy muszą ją nienawidzić”. S. Składkowski, Kwiatuszki
administracyjne i inne, Londyn 1959, s. 275.
[12] „Żydowski Blok Narodowy. Wywiad z b. posłem
Hartglasem”, „Nasz Przegląd” 5 II 1928.
[13] Konferencja delegatów prowincji przy
współudziale Egzekutywy odbyta w dn. 24 XI 1927, CAS F 3. t.4/2
[14] „Mniejszości narodowe w wyborach do Sejmu i
Senatu w 1928 r.”, Opracowane przez Wydział Narodowościowy Ministerstwa Spraw
Zagranicznych, Warszawa 1928, s. 47-48.
[15] AAN BBWR t. 35, s. 9, cyt. za: W.
Paruch, „Od konsolidacji państwowej do konsolidacji narodowej. Mniejszości narodowe
w myśli politycznej obozu piłsudczykowskiego (1926- 1939)”, Lublin 1997, s.
239.
[16] SSS II 2 VI 1928 pos.15, ł. 66; Biuletyn
[Koła Żydowskiego] 1929 nr 3, s. 29.
[17] „Wdzięczność żydostwa”, „Chwila” 15 V 1935.
[18] J. Wurzel, „Żałoba”, „Chwila” 14 V 1935.
[19] „U trumny budowniczego Polski. Garść
refleksji i wspomnień o Marszałku Piłsudskim”, „Nasz Przegląd” 18 V 1935.
[20] M. Mieses, „Sprawiedliwy dyktator. Aktualne
reminiscencje dziejowe”, „Nowy Dziennik” 19 V 1935.
Szymon Rudnicki –
ur. 1938. Profesor historii, pracuje w Instytucie Historycznym UW. Autor m.in.
książek „Obóz Narodowo-Radykalny. Geneza i działalność”, „Działalność
polityczna polskich konserwatystów 1919-1926”, „Ziemiaństwo polskie w XX
wieku”, „Żydzi w parlamencie II Rzeczypospolitej”. Mieszka w Warszawie.
Oryginalny artykuł czytaj TUTAJ