Gmina Wyznaniowa Żydowska w Poznaniu

Kehilat Poznań קהילת פוזנן

POZNAŃ, UL. STAWNA 10 י״ב בחשוון תשפ״ז 23 października 2026

Sukkot 5778/2017

Sukot –  w roku 2017 zaczyna się z zachodem słońca w
środę, 4 października, a kończy o zmroku w środę, 11 października. Sukot (Święto Szałasów [Namiotów]) zaczyna się pięć dni po
Jom Kipur. O ile Jom Kipur jest świętem, podczas którego następuje zakończenie
okresu duchowego zgłębienia swojego postępowania i dokonywania teszuwy
(skruchy),

o tyle Sukot jest świętem powrotu ze świata wewnętrznego do
świata fizycznego, a jednocześnie świętem radosnym. Jest to bowiem jedyne
święto nazywane zman simchatenu  – czyli „czasem naszej radości”.

Jest to jedno z trzech świąt pielgrzymich (szalosz regalim),
więc w czasach przed zburzeniem Świątyni odbywały się w Jerozolimie wielkie
uroczystości. Obchody te nazywane były simchat bejt haszoewa („radością
wydobywania wody”), ponieważ każdego dnia wyciągano wodę ze studni Sziloach i
polewano nią ołtarz. Przed Świątynią trwały tańce i zbiorowe śpiewy tysięcy
pielgrzymów. W traktacie Suka (51b) czytamy: „kto nie widział simchat bejt
haszoewa, nie widział w swoim życiu prawdziwej radości”.

Fizyczność tego święta rzuca się w oczy: przez dziesięć dni
pomiędzy Rosz Haszana a Jom Kipur człowiek analizował siebie, swoje duchowe
wnętrze, a teraz ma zbudować szałas pod gołym niebem. Wielki kontrast! Już nie
zastanawianie się nad swoimi grzechami, ale nad tym, jakie gałęzie będą
najbardziej użyteczne na dach (schach) suki i gdzie je zdobyć.

Widać w tym wyraźnie cel: powrót od skrajnej duchowości do
pełnego – a więc realizującego się w praktycznym działaniu – człowieczeństwa i
osiągnięcie wewnętrznej równowagi, bo przecież budowanie suki (szałasu) to
tylko niezbędne zabiegi, aby wypełnić micwę: mieszkać w szałasie przez siedem
dni. A mieszkając widzieć nad sobą świat: gwiazdy i planety, i księżyc (przez
dach szałasu musi dać się zobaczyć niebo!).

Sukot było pierwotnie świętem rolniczym: po zwiezieniu
ostatnich zbiorów z pól (Szemot 23, 16). Budowa szałasu, w którym trzeba
mieszkać przez te dni, nie upamiętnia żadnego pojedynczego, historycznego
wydarzenia, ale całe czterdzieści lat, podczas których wędrujący po pustyni
mieszkali w prowizorycznych domostwach.

„Mieszkać” – halachicznie oznacza „jeść i spać, i uczyć się
Tory”. Szałas ma być wzniesiony pod gołym niebem, powinien mieć nie mniej niż
trzy ściany (mogą być wykonane z drewna lub płótna), a dach  musi być
zrobiony z materiałów, które wyrastają z ziemi (gałęzie, sitowie, trzciny,
liście palmowe) i są od niej oddzielone (odcięte). Pierwszej nocy trzeba
koniecznie zjeść w suce nie mniej niż kawałek chleba (kezajit – wielkości dużej
oliwki).

Mieszkanie w suce to jednak nie tylko przeżycie fizyczne. To
także doświadczenie duchowe. Przypomina ludziom, że naturalny ludzki odruch
przywiązywania się do miejsca, w którym się mieszka, jest błędem. Mieszkanie,
dom, sprzęty i urządzenia domowe ułatwiające życie i dostarczające rozrywki –
nie są warte naszego zaufania. Gdy lud Jisraela wędrował przez pustynię, Bóg
otaczał go Obłokiem Chwały. Mieszkanie przez siedem dni w suce – prowizorycznym
szałasie – ma postawić ważne pytanie: czy niezależnie od tego, jak zadomowieni,
bezpieczni i ustabilizowani jesteśmy w naszym codziennym życiu, nie powinniśmy
postrzegać tych wszystkich jego aspektów jako również czegoś prowizorycznego, a
tylko opiekę Boga – jako rzecz naprawdę istotną i trwałą?

Więcej o Sukkot TUTAJ