Gmina Wyznaniowa Żydowska w Poznaniu

Kehilat Poznań קהילת פוזנן

POZNAŃ, UL. STAWNA 10 י״ב בחשוון תשפ״ז 23 października 2026

Król Mesza i jego ofiara dla Kemosza

Na wschód od Morza Martwego, tam gdzie dzisiaj mamy Królestwo Jordanii, w starożytności rozciągała się ziemia Moabitów. W IX w p.n.e. jej stolicą było Dibon, miasto leżące nieopodal rzeki Arnon, około 70 km na południe od Ammanu.
Do tego liczącego kilka tysiącleci miasteczka trafił w 1868 roku niemiecki misjonarz F.A.Klein. Jak sądzę, miał do twarzy przyklejony uśmiech od ucha do ucha, gdy odnalazł w pobliżu Dibon, spory bazaltowy kamień, pokryty literkami tak bardzo podobnymi do hebrajskich krzaczków. Czarna stela robiła wrażenie! Ponad 120 cm wysokości i 60 szerokości pięknie wypolerowanego czarnego kamienia. Była zachowana prawie idealnie.


Radość znalazcy jednak szybko się skończyła. Miejscowi beduini zaczęli
rościć sobie prawo do znaleziska. Dla nich, to był tylko kawał czarnego
kamienia, ale skoro Europejczyk tak się nim zachwycił, to znaczy, że
zapłaci by go mieć.
Spór o to do kogo należy starożytny kawał bazaltu, pokryty inskrypcjami rozgorzał na dobre.
W czasie jego trwania do Dibon zawitał francuski archeolog, orientalista
Ch.S. Clermont-Ganneau. Zrobił on kopie inskrypcji, odciskając na
papierze ołówkiem jej kształt i wyryty napis. Metoda
ołówkowo-papierowa,  jak widać równie dobrze sprawdza się w zabawach
dzieci, gdy kopiują wzory z monet jak i w przypadku sporządzania kopi
rzeczy wagi większej. Przydaje się, gdy potrzebna jest  dokładna kopia
tego, co inni w kamieniu, ceramice bądź metalu utrwalili.
Wracam teraz do naszych beduinów spierających się z Kleinem o prawo
własności do steli. Skoro nie mogli się dogadać z misjonarzem,  to nasi
nomadowie postanowili, że kamień rozbiją w drobny mak. Jak postanowili
tak zrobili.
Na szczęście, zrobienie drobnego maku z ogromnego kawałka bazaltu wymaga
sporo czasu i sił, a czegoś z tych dwóch mieszkańcom namiotów zabrakło.
Udało się odzyskać prawie wszystkie kawałki roztrzaskanego zabytku.
Niestety, było ich sporo. Tylko dwa są duże a pozostałe kilkanaście to
drobnica.
Gdyby nie kopia, zrobiona przez Francuza, byłyby niewielkie szanse
odczytać tekst w całości. Młody orientalista stał się znany dzięki
zachowaniu na papierze wizerunku steli, a muzealnicy poskładali z
łatwością te bazaltowe puzzle w całość. Obecnie można posklejaną stele
Meszy oglądać w Luwrze.
Mesza, zleceniodawca wykucia steli był królem Moabu w połowie IX w p.n.e.
W 34 wersach wyryto pismem fenickim 260 słów.
Tekst opowiada o tym, że Moab popadł w niełaskę swojego boga Kemosza. W
skutek tego dostał się pod panowanie królów Izraela. Ucisk ten wzrósł
gdy rządził Ormii (to o nim wspomina Salmanasar III na swoim obelisku) i
jego syna.
Następnie Mesza chwali się jak odzyskał niezależność dla swojego
królestwa i opisuje przebieg wojny. Wymienia Gada, jedno z plemion
Izraela, które miało swoje ziemie na północ od Moabu. Król chwali się
jak zdobył miasto Atarot (jest wspomniane w Księdze Liczb 32,34) i
wymordował mieszkańców. Podobnie postąpił z mieszkańcami zdobytego Nebo,
gdzie wyciął 7000 ludzi, bez względu na płeć i wiek, składając ich w
ofierze dla Asztar-Kemosza.
Niżej mamy zapisy w których chwali się swoimi osiągnięciami budowlanymi.
Nazwy miejscowości, liczby są ważne ale mamy na steli także perełkę,
zapisany tetragram (czteroliterowe imię Boga Izraela – יהוה).
W tekście pojawia się także imię Dawida. W wersie 12 gdy wspomina o
„ołtarzu Dawida” i wersie 31 gdzie mowa o „domu Dawida”, czyli
królestwie Judy. Samo imię występuje w podobnej formie w obydwu wersach.
Jednak tylko w „domu Dawida” jest ono powszechnie akceptowane. We
wcześniejszym wersie, niektórzy  badacze, zwłaszcza ostatnio starają się
wyczytać coś innego, a mianowicie słowo „obrońca”. Widocznie dwa razy
wspomniany Dawid w jednej steli to za dużo dla niektórych.
Co jest takiego istotnego w tej steli poza tym, że jest zabytkiem moabskim?  Ano kilka rzeczy.
Imię Dawida. Mniej ważne jest to ile razy wymienione. Istotne to, że
znajdujemy je w  pochodzącym z połowy IX w p.n.e. napisie. Znamy imię
Boga którego czcił Izrael, imię króla moabskiego który występował do tej
pory na kartach  Biblii teraz mamy wyryte w bazalcie.
Kampania o której mowa w tekście Meszy, jest opisana w 2 Księdze
Królewskiej rozdział 3. Jest tam wspomniane jakim cudem przegrany król
Mesza, poderwał resztki wojowników do walki, tak zaciekłej, tak
nieustępliwej, że zwyciężył.
Jak tego dokonał?
Gdy był praktycznie pokonany postanowił złożyć ofiarę swojemu bogu,
Kemoszowi. Nie byle jaką ofiarę. Zabił i spalił dla Kemosza swego syna.
Tego który był dziedzicem korony. Lud gdy to zobaczył wściekł się. Nie
doprowadził ich do szału  król mordujący swoje dziecko czy Kemosz, który
im nie pomaga zwyciężyć. Co to, to nie! Wściekli się na….Izrael i
wojsko koalicji.

Źródło: podkop.com