Jak być
świętym
Acharej
Mot/Kedoszim
Kpł 16,1 –
20,27
Coraz
bliżej końca Księgi Kapłańskiej i naszej wspólnej przygody, bo – jak
przypominam – zaczęliśmy studiowania od Księgi Liczb. I znów podwójne czytanie.
Dowiadujemy
się z niego „po śmierci (acharej mot) dwóch synów Aarona” jak lud Izraela ma
się zmienić przez stosowanie się do rytuałów tak, aby wszyscy byli „święci” (kedoszim).
W jaki sposób? A przede wszystkim dlaczego?
Przede
wszystkim regulacje te, jak i inne miały na celu odróżnienie ludu Izraela od
ludów otaczających. „Nie czyńcie tak, jak się czyni w ziemi egipskiej, w której
mieszkaliście. Nie czyńcie też tak, jak się czyni w ziemi kanaanejskiej, do
której was prowadzę nie postępujcie według ich obyczajów” (18,3).
Ważnie jest
też oddzielanie, separowanie kategorii i zachowań. Kilkakrotnie w tekście
podkreślone jest: oddzielenie, separacją, jakie dokonał Bóg, oddzielając lud
Izraela od innych ludów, to, co czyste, od tego, co nieczyste. I wreszcie:
„Będziecie więc świętymi, bo Ja jestem święty, Ja, Wiekuisty, i oddzieliłem was
od innych ludów, abyście byli moimi” (20,26).
Cały
rozdział 18 zaś, jak i potem 20 dotyczą regulacji życia seksualnego, które
należy rozumieć w określonym kontekście, choć oczywiście istnieje pokusa, by je
z tego kontekstu wyjąć i rozpatrywać zgodnie z duchem czasu albo zgodnie z tym,
co nam się duchem czasu zdaje.
Jak
podkreśla Judith Plaskow, Księga Kapłańska rozpatruje seksualne zachowania nie
w wymiarze, by tak rzec, emocjonalnym i personalnym, lecz w kategoriach czystości
i nie-czystości.
Wymienionych
jest 12 kategorii kobiet niedostępnych dla mężczyzn z powodu łączących ich
związków krwi i powiązań rodzinnych. Zakazane jest „dzielenie łoża” z „żoną
twego bliźniego” (18,21), natomiast nie wspomina się o zakazie stosunków
żonatych czy nieżonatych mężczyzn z niezamężnymi kobietami. Naczelna troską w
tym przypadku była troska o prawowitość potomstwa kobiety zamężnej. Dziecko
pozamałżeńskie nie stanowiło zagrożenia dla nazwiska czy własności mężczyzny,
jedynie dziecko zrodzone z kobiety zamężnej, nie spłodzone przez jej męża, było
takim zagrożeniem. Stąd za bastarda (mamzer) uważane było jedynie dziecko
zrodzone z cudzołóstwa określonego jak wyżej, albo z kazirodczego związku, albo
z zakazanego małżeństwa (np. kapłana z rozwódką). Dziecko urodzone przez
niezamężną kobietę, konkubinę, nierządnicę, niewolnicę czy brankę nie miało
statusu bastarda.
Dalej
wymieniony jest zakaz, którego znaczenie dziś uległo zawężeniu: „Nie będziesz
cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością” (18,22).
Podkreślony jest tu fakt „obcowania mężczyzny jak z kobietą” – naganne i
grzeszne jest traktowanie mężczyzny tak jakby był kobietą. Odbiera to
mężczyźnie męskość – nie oddziela, lecz miesza. W tym kontekście warto też przypomnieć,
że w myśl Biblii mężczyzna nie powinien nosić stroju kobiecego, a kobieta
męskiego, że sam ubiór ma być wykonany z jednolitej tkaniny, nie z melanżu itd.
Warto też
podkreślić – z drugiej strony – że tekst biblijny nie wymienia analogicznego zakazu
dla kobiet. Nie tylko zresztą w zakresie stosunków homoseksualnych, ale w
żadnych. Jedyny zakaz biblijny dla kobiet dotyczy stosunków ze zwierzętami
(mężczyzn dotyczy on również). W literaturze rabinicznej, zwłaszcza u
Majmonidesa, mamy już wyraźne potępienie stosunków między kobietami, z
podkreśleniem również, że „tak czyniły kobiety egipskie”.
Uwagę
komentatorów zwraca fakt, że w całej liście „kobiet zakazanych” dla mężczyzn
nie jest wymieniona córka, choć zakazuje się stosunków z matką córki. Nie znaczy
to, rzecz jasna, że jest to dozwolone, jednak próbowano uzasadnić brak zakazu –
część komentatorów twierdzi, że zakaz obcowania z pasierbicą (córką żony)
należy rozumieć rozszerzająco. Inni dowodzą, że nie było potrzeby wymienienia
córek, gdyż w 18,6 czytamy: „Nikt nie będzie się zbliżał do swojego krewnego”.
To jednak nie zadowala, gdyż inne kategorie krewnych są wymienione. Jeszcze
inni argumentują, że Tora nie określa tego, co ktoś ma czynić ze swoją
własnością, a córką była uważana za własność ojca do czasu jej zamążpójścia.
I to również
trudno uznać za przekonujący argument. Aczkolwiek i z przepisów rabinicznych, i
z kontekstu wynika, że takie stosunki były zakazane, to jednak brak
szczegółowego przepisu może budzić czujność.
W dalszym
ciągu, czyli już w następnym czytaniu (Kedoszim) poznajemy inny aspekt
świętości – nie oddzielający, lecz łączący, umacniający więzi społeczne.
Bóg bowiem
nakazuje Izraelowi kochać. W Księdze Powtórzonego Prawa powiedziane jest:
„Będziesz miłował Boga swego z całego serca i z całej duszy twojej” (6,5). W
niniejszym czytaniu Bóg nakazuje kochać swego bliźniego (19,8) i „obcego
przybysza” (19,34). Zwłaszcza to drugie przykazanie stanowi całkowite novum dla
dawnego świata. Ważne jest też uzasadnienie – mamy kochać obcego przybysza,
ponieważ sami byliśmy obcymi przybyszami w ziemi egipskiej. „Obcy przybysz,
który mieszka z wami, niech będzie jako tubylec wpośród was samych”.
Tora
nakazuje tu również okazywanie szacunku starszym: „Przed siwą głową wstaniesz i
będziesz szanował osobę starca” (19,32).
I jeszcze jeden werset zwraca szczególną uwagę: „Nie
będziesz hańbił twojej córki, nakłaniając ją do nierządu, aby kraj nie stał się
nierządny i pełny rozpusty” (19,29). W tym wersecie ważne jest słowo ch-l-l
(hańbienie rozumiane jako desakralizacja). Jeśli ojciec naraża córkę na
umniejszenie jej świętości, cały kraj na tym cierpi. Na doniosłość tego
wskazuje również fakt, że tuż potem następuje przypomnienie o obowiązku
przestrzegania szabatu i poszanowania świętości świątyni