Pojawił się kolejny antyizraelski gniot pióra Roberta
Stefanickiego z „Gazety Wyborczej”. Ten dziennik już jakiś czas temu
przestał się maskować ze swoją nienawiścią do Izraela i judaizmu. O Stefanickim
pisaliśmy już TUTAJ oraz TUTAJ, warto przeczytać.
Cały artykuł Stefanickiego można znaleźć tutaj. Poniżej nasza naprędce spisana analiza. Cytaty
zaznaczaliśmy kolorem czerwonym.
Pierwszy cytat:
Zwolnienie studentów jesziw ze służby wojskowej jest niezgodne z
konstytucją – orzekł sąd najwyższy. Czy izraelską armię zdominują żołnierze
odmawiający wykonywania rozkazów kobiet-oficerów i wypoczywający w szabat?
Po pierwsze w języku polskim nazwy własne instytucji piszemy
wielką literą (ściągawka tutaj).
Po drugie Sąd Najwyższy (Beit Hamiszpat HaEljon, hebr. בית המשפט העליון) nie mógł wydać takiego orzeczenia,
bo Izrael nie posiada konstytucji. Ustępująca przewodnicząca Sądu Najwyższego
Izraela Dorit Beinisch (polska Żydówka zresztą, o jej wizycie w Polsce tutaj) komentując to orzeczenie powiedziała, że prawo Tala
jest niezgodne z duchem Praw Podstawowych, a te są zbiorem pojedynczych ustaw
regulujących system prawny Izraela, ale nie są konstytucją sensu stricto. Wynik
ustalono w głosowaniu, stosunkiem głosów 6:3.
http://www.psakdin.co.il/fileprint.asp?filename=/minhali/private/ver_szmm.htm
Drugi cytat:
Sąd najwyższy obalił tzw. prawo Tala z 2002 r. Według niego
studenci jesziw mogli zdecydować, czy w wieku 24 lat chcą kontynuować naukę,
czy podjąć pracę. W tym drugim przypadku musieliby na cztery miesiące iść do
wojska lub przez rok być wolontariuszami w służbie cywilnej.
I znowu rażące błędy. Dnia 23 lipca 2002 roku Kneset uchwalił
tymczasową ustawę, która musiała być odnawiana co 5 lat (prawo Tala). Ustawa
dawała alternatywę studentom jesziw w wieku 22 lat: skrócona służba wojskowa
(16 miesięcy) albo rok pracy w służbie cywilnej (bez wynagrodzenia).
Trzeci cytat:
Prawo Tala po dziesięciu latach nie spełniło oczekiwań ani nie
doprowadziło do koniecznych zmian w równym dzieleniu ciężaru służby wojskowej –
cieszył się z decyzji rządu minister obrony Ehud Barak.
Barak cieszył się z „decyzji rządu”? A nie przypadkiem z
orzeczenia Sądu Najwyższego?
Czwarty cytat:
Jednak dla rządu Benjamina Netanjahu orzeczenie sądu jest jednak
kłopotliwe, bo wywołuje napięcia w koalicji. Jej nacjonalistyczne ugrupowania
Likud i Izrael Nasz Dom, a także lewicowa Partia Pracy chcą, by haredim
wstępowali do armii. Przeciwna jest religijna partia Szas, czwarte ugrupowanie
w Knesecie.
Dlaczego komunistyczna „Gazeta Wyborcza” nie napisała, że są
zwyczajnie faszystowskie? 🙂
Piąty cytat:
W wojsku i tak służy coraz więcej religijnych ortodoksów
syjonistów, których zwolnienie nie obowiązuje – ich odsetek wzrósł z 2,5 proc.
w 1990 r. do 31 proc. w 2007 r., a dziś jest pewnie jeszcze wyższy.
Znowu brednie. Prawo Tala, które przygotowywał emerytowany sędzia
Cwi Tal (który sam jest religijnym syjonistą) ma zastosowanie również dla
religijnych syjonistów (tzw. kipot srugot), którzy w przeciwieństwie do haredim
idą masowo do wojska na ochotnika, choć wcale nie muszą. Ten nieproporcjonalnie
duży odsetek kipot srugot wśród żołnierzy IDF należy tłumaczyć sukcesem systemu
jesziw wojskowych typu Hesder, gdzie młodzi ludzie łączą zaawansowane studia
nad Torą ze służbą wojskową.
Szósty cytat:
Najbardziej radykalni rabini zabraniają mężczyznom m.in. słuchać
śpiewającej kobiety, dosłownie interpretując talmudyczne wyrażenie „Kol
B’Isza Erva”, które można przetłumaczyć jako „głos kobiety jest jak
jej wagina”.
Wagina? Literatura rabiniczna tłumaczy to jako nagość. Czy w
„Gazecie Wyborczej” nie ma naprawdę nikogo, kto by znał elementarny hebrajski?
Specjaliści „GW” od Bliskiego Wschodu (Smoleński, Stefanicki, Zawadzki,
Pacewicz, Gebert i inni) nie znają wprawdzie arabskiego i hebrajskiego, ale
uchodzą za ekspertów od Izraela i okolic. Niesamowite! Na Talmudzie też się
znają!
Niestety, systematyczne czytanie „GW” grozi złapaniem
bakcyla antysemityzmu, a prawdy w niej tyle, ile w słynnej sowieckiej
„Prawdzie”.
Lektury dla ambitnych!
Rabin David Bigman o Kol B’Isha Erva:
http://www.jewishideas.org/rabbi-david-bigman/new-analysis-kol-bisha-erva
A tutaj analiza językowa (na podstawie Biblii) bardzo ciekawego
idiomu „erva”, czyli domniemanej waginy:
http://dorshav.typepad.com/hebrewwisdom/2007/09/erva–sex.html
Siódmy cytat:
We wrześniu dziewięciu kadetów demonstracyjnie wyszło jednak z
ceremonii, gdy na scenie pojawiła się śpiewaczka. Czterech, którzy nie wrócili
na salę, zostało wydalonych. Protestując przeciw nowej instrukcji, do dymisji
podał się naczelny rabin wojskowy.
Tutaj tylko drobny błąd, błędzik taki. To był rabin sił
powietrznych, a nie naczelny rabin wojska.
Ósmy cytat:
Tak więc z jednej strony deklaracja założycielska Izraela z 1948
r. definiuje go jako nowoczesną demokrację, z drugiej – konstytucja mówi o
państwie żydowskim.
Kwestie konstytucji już omawialiśmy przy pierwszym cytacie.
Innymi słowy niegrzeczny Izrael nie idzie w zwartym szeregu
nowoczesnych sił postępu, bo jest państwem żydowskim… Baruch Haszem!
Dziewiąty cytat:
Proporcjonalny system wyborczy sprawia zaś, że ortodoksi mają
polityczne wpływy nieproporcjonalnie duże w stosunku do swej liczby (ortodoksi
to ok. 25 proc. ludności, z czego radykalni haredim to 8 proc.). Ich partie w
kolejnych rozdaniach politycznych są języczkiem u wagi. W rezultacie ortodoksi
cieszą się w Izraelu uprzywilejowaną pozycją na wielu płaszczyznach: pozwolono
im na własne sądy rodzinne, święta religijne są świętami państwowymi, państwo
wspiera szkoły religijne, które programowo są od niego mocno niezależne, a
także zwalnia ultraortodoksyjnych studentów oraz kobiety od służby wojskowej.
Gdyby Stefanicki miał chociaż podstawowe pojęcie o Izraelu, to by
wiedział, że spora część religijnych Żydów w ogóle nie chodzi na wybory, bo
czeka na Mesjasza, a nie na zbawców z Knesetu. Dlatego twierdzenie, że
„ortodoksi mają polityczne wpływy nieproporcjonalnie duże w stosunku do swej
liczby” jest kompletnie nie na miejscu.
Czy w Polsce Boże Narodzenie, Boże Ciało czy Wielkanoc nie są
dniami wolnymi od pracy? Nawet komuniści ich zdaje się nie znieśli. Poza tym religijne
święta żydowskie dotyczą historii narodu żydowskiego. Chanuka na przykład
upamiętnia odzyskanie niepodległości i wygnanie greckich okupantów. Dla
niereligijnych Izraelczyków są okazją do pikniku albo wyjazdu na łono natury.
Zastanawia nas dlaczego autor nazwał haredim en bloc radykałami.
Zdarzają się wśród nich czarne owce, jak w każdej społeczności, ale czy to
uprawnia do takich wyzwisk? Wywiad zamieszczony w kobiecym dodatku do
„GW” z przedstawicielką tych „radykałów” tutaj…
/żródło: erec.izrael.org.il/