Gmina Wyznaniowa Żydowska w Poznaniu

Kehilat Poznań קהילת פוזנן

POZNAŃ, UL. STAWNA 10 י״ב בחשוון תשפ״ז 23 października 2026

Dziedzictwo przyjmę od zaraz…

Seweryn
Aszkenazy, polsko-żydowski biznesmen, który większość swego życia spędził w
Stanach Zjednoczonych, od kilku lat pojawia się w polskich mediach oskarżając
polskich Żydów o brak uczciwości. Jednym z dziennikarzy, którzy badają finanse
gmin żydowskich jest Nissan Tzur. Ze sprawozdań finansowych Friends of Jewish
Renewal in Poland, organizacji kierowanej przez Aszkenazego, wynika, że w ciągu
ostatnich kilku lat przekazała ona Tzurowi przynajmniej 9 000 dolarów.

English
version below

W 2003 r. do
Krajowego Rejestru Sądowego wpisano Fundację „Dziedzictwo i
Odrodzenie”. Siedzibą fundacji jest Męćmierz w woj. lubelskim. Prezesem
tej organizacji jest Zenon Stanisław Madzelan, a jego zastępcą Tomasz
Pietrasiewicz. Pietrasiewicz to dyrektor Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN w
Lublinie, odznaczony w 2008 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jest znanym działaczem i animatorem kultury, zasłużonym dla dialogu
polsko-żydowskiego. Zenon Madzelan zaś jest wójtem gminy Borzechów (woj. lubelskie),
również angażującym się w sprawy związane z żydowską kulturą i dziedzictwem.
Pietrasiewicz po informacje w sprawie fundacji odsyła do Madzelana. Podobnie
jak Seweryn Aszkenazy. Madzelan informuje mnie, że założycielem i podstawowym
darczyńcą fundacji jest Seweryn Aszkenazy, a sama fundacja nie prowadzi
działalności gospodarczej. – Zarządzana jest społecznie przez Zenona Madzelana
– Prezesa i Tomasza Pietrasiewicza – Zastępcę Prezesa – wyjaśnia.

Pierwsza
uchwała, jaką podjęła Fundacja zaczyna się od słów: „Ja Seweryn Aszkenazy
(…) jako ustanawiający Fundację pod nazwą 'Dziedzictwo i Odrodzenie’ z
siedzibą w Kazimierzu Dolnym 24-210 Męćmierz 21 nadaję statut Fundacji
(…).” W części „cele i zasady działania” tego statutu uwzględniono
m.in.: „zarządzanie i administrowanie nieruchomościami stanowiącymi
własność Gmin Żydowskich oraz współudział (…) z Gminami Żydowskimi w zakresie
restytucji mienia żydowskiego.” Dlaczego niewielka fundacja z Kazimierza
Dolnego chce zarządzać nieruchomościami i brać udział w restytucji mienia
żydowskiego? – Fundacja nie zajmowała się sprawami restytucji mienia
żydowskiego – podkreśla Zenon Madzelan. – W 2004 roku podjęła próbę przejęcia
od Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie gruntu wraz z budynkiem synagogi w
Kazimierzu Dolnym, aby realizować jak najpełniej cele statutowe. Spotkała się
jednak z nieuzasadnioną odmową współpracy w tym zakresie ze strony Gminy.

Aszkenazy
został członkiem GWŻ [Gminy Wyznaniowej Żydowskiej] w 2000 roku. Miał się
wówczas zwrócić do władz GWŻ z propozycją udzielenia pożyczki, która miałaby
zostać wykorzystana na rozpoczęcie i prowadzenie procesu restytucji. Ta
propozycja została odrzucona. Wówczas postanowił zaangażować się w działalność
Beit Warszawa.

– Czy to
prawda, że proponował Pan GWŻ pożyczkę na przeprowadzenie procesu restytucji? –
próbuję się dowiedzieć od Aszkenazego.

– Nie, nie
jest to prawda. Prawdą jest, że Zarząd GWŻ zwrócił się do mnie o pożyczkę,
którą byłem gotowy im udzielić – twierdzi.

Rozmowy na
temat restytucji prowadzone z Aszkenazym pamięta obecny wiceprezes Zarządu GWŻ,
Andrzej Zozula. – Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, m.in. o ustawie dotyczącej
restytucji, o tym, że nie możemy zacząć tego procesu głównie z powodu braku
pieniędzy.

Pojawiła się propozycja udzielenia bezprocentowej
pożyczki w wysokości 200 tys. dolarów. Aszkenazy miał przedstawić projekt umowy
w tej sprawie. – Według dostarczonego przez niego projektu miał udzielić GWŻ
nieoprocentowanej pożyczki w wysokości 200 tys. dolarów na pół roku. Zwrot miał
być zabezpieczony prawami do roszczeń do nieruchomości w różnych
miejscowościach. W przypadku

niemożności
zwrotu pożyczki w tym terminie, miała być ona oprocentowana w wysokości 3 proc.
miesięcznie. Nie zgodziliśmy się na to i na tym sprawa się zakończyła – mówi Zozula.

6 stycznia
1991 r. Los Angeles Times opublikował artykuł o hotelarzu, który ma problemy z
zapłaceniem należnego miastu podatku wynoszącego 700 000 dolarów [link].
Biznesmen nazywał się Severyn Ashkenazy, a urzędnicy obawiali się, że może
zbankrutować. Według gazety Ashkenazy był winien West Hollywood tak dużą sumę w
związku z podatkiem wynikającym z „obłożenia” prowadzonych przez
niego siedmiu hoteli w tym mieście. Urzędnicy rozważali, w przypadku braku
uregulowania płatności, wniesienie pozwu przeciwko Ashkenazemu. Problemy
Ashkenazy Enterprises Inc. zostały ujawnione kilka miesięcy wcześniej. Jak
podał LA Times, kilka czeków wystawionych przez tę firmę unieważniono, inne nie
zostały honorowane z powodu braku środków na koncie. Gazeta ujawniła wtedy, że
to nie pierwsze problemy finansowe Ashkenazego. W 1986 ogłosił bankructwo, ale
udało mu się sprzedać swoją firmę wierzycielom z Illinois. „Wydaje mi się,
że on [Ashkenazy] nie zajmuje się swoimi sprawami zbyt dobrze,” mówił
wówczas burmistrz West Hollywood John Heilman. „Pojawia się problemem
kiedy musi zapłacić pieniądze.”

– Czy
informacje podane w tym artykule są prawdziwe? Czy spłacił Pan 700 000 dolarów
zaległych podatków? – zapytałam Seweryna Aszkenazego.

– Prawda,
już dawno zostało to uregulowane – odpowiedział.

Firmy, z
którymi miał do czynienia Severyn Ashkenazy, a zostały zawieszone to [link]:
Ashkenazy Development Corporation (1965), Ashkenazy Property Management
Corporation (1969), The Ashkenazy Ranch, Inc. (1970), Ashkenazy Enterprises,
Inc. (1973), Le Parc Cafe, Inc. (1979), West Side Supply Co. (1979), Variety
Car Rental Co. (1983), Asa Hotels Ii, Inc. (1984), Moorpark Ranch & Milling
Inc. (1985), Bevsyc Corporation (1985). Zlikwidowana została jedynie firma
L’ermitage International, Inc. (1996). Jedyne do dziś aktywne amerykańskie
firmy, w których działa Ashkenazy to Friends of Jewish Renewal in Poland (2003)
oraz La Cienega Associates 1, A California Limited Partnership, spółka
komandytowa zarejestrowana w 1984 r., w której poza Severynem działa również
jego brat Arnold Ashkenazy oraz Asa Hotels, Inc.

– We
władzach jakich firm, korporacji, stowarzyszeń oraz fundacji Pan zasiada? –
próbuję się dowiedzieć od Aszkenazego.

– Nie jestem
osobą publiczną i są to informacje prywatne – ucina.

Podczas
zorganizowanej 30 października 2013 przez Beit Warszawa konferencji prasowej
dziennikarze otrzymali materiały, wśród których znalazła się krótka biografia
Seweryna Aszkenazego. Napisano w niej, że jest założycielem i byłym prezesem
Small Luxury Hotels of the World. Firma ta zajmuje się oferowaniem klientom
kilkuset najlepszych na świecie małych hoteli w siedemdziesięciu krajach.

– Dlaczego w
informacji udostępnionej dziennikarzom podczas konferencji 30 października
podano, że jest Pan założycielem i byłym prezesem Small Luxury Hotels of the
World? – pytam Aszkenazego.

– Ponieważ
jest to prawda – odpowiada krótko.

„Ta
informacja jest błędna,” mówi Mallory Miller z działu marketingu Small
Luxury Hotels of the World. „Założycielem i prezesem przez cały czas jest
pan Paul Kerr.”

Kolejną
informacją przekazaną dziennikarzom jest to, że Aszkenazy został uhonorowany
tytułem „Człowieka Roku” przez ORT – Educating for Life, największą
na świecie żydowską organizację zajmującą się edukacją.

– Dlaczego w
informacji udostępnionej dziennikarzom podczas konferencji 30 października
podano, że został Pan uhonorowany tytułem „Człowiek Roku” przez ORT –
Educating for Life? – to moje kolejne pytanie do lidera Beit Warszawa.

– Ponieważ
jest to prawda – odpowiada.

ORT, mająca
swoją główną siedzibę w Londynie, to rzeczywiście największa organizacja
pozarządowa zajmująca się żydowską edukacją i szkoleniem zawodowym. W
działaniach przez nią prowadzonych biorą udział dziesiątki tysięcy ludzi w
Izraelu, Rosji, Argentynie i wielu innych krajach na świecie. ORT istnieje od
130 lat, ale do tej pory nie ustanowiła żadnej nagrody, a w szczególności
tytułu „Człowiek Roku”.

„W 1957
roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i tam studiował na UCLA, gdzie
ukończył studia doktoranckie,” napisano również w jego krótkim życiorysie.
W wywiadzie udzielonym Dziennikowi Wschodniemu w 2011 r. [link]
Aszkenazy powiedział: „studiowałem historię sztuki i literaturę na UCLA.
Chciałem koniecznie mieć z tego doktorat i dopełniłem wszystkich formalności
poza obroną.”

Znów pytam:
Dlaczego w informacji udostępnionej dziennikarzom podczas konferencji 30
października podano, że ukończył Pan studia doktoranckie na UCLA?

– Ponieważ
jest to prawda – informuje mnie Seweryn Aszkenazy.

Co na to
uczelnia? „Według naszych danych, ukończył licencjat z francuskiego w 1959
roku i rozpoczął studia na poziomie magisterskim [trwające] od 1959 do 1962. Nie
ukończył jednak studiów na poziomie magisterskim,” wyjaśnia Rebecca
Kendall z UCLA.

W biogramie
Aszkenazego podano też, że jest byłym członkiem zarządu United Savings and
Loan. Firma o podobnej nazwie pojawia się w jego życiorysie jednak w nieco
innym kontekście. W lutym 1986 r. LA Times pisał o Ashkenazy Enterprises,
prowadzącej kilka hoteli w okolicy Los Angeles, która miała poważne kłopoty
finansowe [link].
Pojawił się nawet wniosek o upadłość złożony przez jednego z pożyczkodawców.
Zgodnie z amerykańskim kodeksem upadłościowym firma Aszkenazego mogła dalej
funkcjonować do czasu przygotowania planu reorganizacji pozwalającego spłacić
wierzycieli. Jednym z nich była firma Southern California Savings & Loan,
której, zgodnie z informacjami gazety, Ashkenazy Enterprises była winna 8,5 mln
dolarów. Aszkenazy twierdził wówczas w rozmowie telefonicznej z redakcją LA
Times, że potrzebował jedynie dodatkowych 30 dni na sprzedaż jednego z hoteli i
spłacenie pożyczki. SCS&L nie miało już jednak cierpliwości, zwłaszcza, że
samo miało problemy z wypłacalnością.

Aszkenazy
jest prezesem zarejestrowanej w 2009 r. Fundacji Beit Warszawa. Stanowisko
wiceprezesa piastuje Irina Renata Zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg. Organem
nadzoru jest zaś rada fundacji, w której skład wchodzą: Irv Hepner, Steve
Hitter i Barbara Yaroslavsky. To jednak nie jedyna organizacja działająca na
ul. Wiertniczej 113 w Warszawie. W 2002 roku zarejestrowano Towarzystwo Kultury
Żydowskiej Beit Warszawa. Prezesem jest Michael Levi, a jego zastępcami Irina
Renata Zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg oraz Bożena Małgorzata Łubińska. Na
Wiertniczej 113 zarejestrowana jest również CMC Creative Management Concepts
sp. z o. o. w likwidacji (w likwidacji ta firma znajduje się od 2002 r.).
Wspólnikami są tu Adrian David Ashkenazy i Stefan Abraham Ashkenazy, synowie
Seweryna. Przedmiot działalności spółki to m.in. pozaszkolne formy kształcenia,
produkcja filmów i nagrań wideo, działalność rozrywkowa, badanie rynku i opinii
publicznej, sprzedaż detaliczna książek, gazet i artykułów piśmiennych oraz działalność
poligraficzna.

We wrześniowym wydaniu magazynu Forbes ukazał się
artykuł „Kadisz za milion dolarów” autorstwa Wojciecha Surmacza i
Nissana Tzura. Surmacz to do niedawna reporter Forbesa. Wcześniej związany był
z Pulsem Biznesu i Newsweekiem. Tzur jest korespondentem izraelskich mediów.
Prowadzi również zajęcia z przedmiotu International Communication w Katedrze
Politologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. W tekście napisanym przez nich
oskarżono władze Gminy Wyznaniowej Żydowskiej oraz Fundacji Ochrony Dziedzictwa
Żydowskiego o niegospodarność i czerpanie osobistych korzyści z

procesu
restytucji mienia przedwojennych gmin żydowskich. „Dziś swoje „Oskarżam”
publikuje na naszych łamach Seweryn Aszkenazy, polski Żyd, cudem ocalony z
Holokaustu,” pisał wtedy na łamach magazynu Eryk Stankunowicz, I zastępca
redaktora naczelnego  Forbesa. „Ze swoją wiedzą o korupcji w gminach
żydowskich Aszkenazy chodził latami po ministerstwach, próbował zainteresować
nią media, ale nikt na poważnie się tym nie zajął. My też początkowo
potraktowaliśmy go nieufnie.”

Surmacz w
swoim artykule poza sprawami finansowymi zajął się również kwestią pochodzenia
osób skupionych wokół GWŻ. „Szadaj był jedynym w towarzystwie polskim
Żydem z krwi i kości,” pisał dziennikarz Forbesa. „W tej zamkniętej
enklawie szefów żydowskich organizacji prawdziwych Żydów jest jak na
lekarstwo.” W tym samym numerze opublikowano tekst „Kim są nasi
przywódcy?” autorstwa Aszkenazego, który skupił się na rozważaniach na
temat pochodzenia i odpowiedniej „żydowskości” członków polskiej
społeczności żydowskiej. „Przeszedł na judaizm i dzięki hojności swojego
nowego Boga (…) znacząco się dorobił”, „widywany często w niedzielę
na sumie”, „gorliwa katoliczka”, „Żydówka z wyboru” –
pisał Aszkenazy.

W
listopadzie Forbes opublikował obszerne sprostowanie
dotyczące kilkunastu zarzutów pojawiających się we wspomnianym artykule,
które okazały
się nieprawdziwe
. O wpadce Forbesa napisały największe zagraniczne media
żydowskie, m.in. The Times of Israel, The Jewish Daily Forward, The Jerusalem
Post. Z tą ostatnią gazetą związany jest Nissan Tzur. Jak wynika z
nieoficjalnych informacji, po publikacji artykułu o sprostowaniu Forbesa, Tzur
próbował umieścić w tym piśmie swój tekst, w którym podtrzymuje zarzuty wobec
przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce, jednak redakcja się na to nie
zgodziła.

To
nie był pierwszy artykuł, w którym Tzur pisał o ludziach, z którymi Seweryn
Aszkenazy jest skonfliktowany. W maju 2011 r. Tzur opublikował w izraelskiej
gazecie Maariv artykuł pt.: „Pamięć na sprzedaż”. W tekście tym
znalazły się zarzuty podobne do tych, jakie ukazały się we wrześniu 2013 r. w
polskim Forbesie. Również w 2011 r., jak wynika ze sprawozdania podatkowego
organizacji Friends of Jewish Renewal in Poland [link],
na konto Nissana Tzura przelano 4 000 dolarów. Organizacja kierowana przez
Aszkenazego zapłaciła za „pomoc przy różnych religijnych i kulturalnych
projektach w Krakowie”

W 2010 r. na
stronie http://rabbiaaronkatz.com/
ukazał się artykuł krytyczny wobec dawnego współpracownika Beit Warszawa rabina
Aarona Katza. Jego autorem jest Nissan Tzur. W tym samym roku dziennikarz
otrzymał od Friends of Jewish Renewal in Poland 4 000 dolarów. W 2009 r. – 1
000 dolarów. W cytowanej bazie danych wkrótce powinny pojawić się kolejne
sprawozdania finansowe Friends of Jewish Renewal in Poland.

Zapytany o
to, czy otrzymywał od Aszkenazego lub organizacji z nim powiązanych
jakiekolwiek pieniądze, Nissan Tzur milczy. Pytania w tej sprawie otrzymał 25
lutego. 5 marca zapytał jedynie dla jakiej redakcji jest pisany ten artykuł,
chociaż tę informację otrzymał już na początku naszej korespondencji. Do dziś
[10 marca] na zadane pytania nie odpowiedział.

W marcu 1990 r. LA Times opublikował inny artykuł, w
którym pojawia się Ashkenazy [link].
Policja w Los Angeles prowadziła dochodzenie w sprawie zastępcy swojego szefa,
Glenna A. Levanta, który miał wysyłać zespół elitarnych detektywów zajmujących
się sprawami narkotykowymi do badania włamań w hotelu należącym do Ashkenazego.
Detektywi spędzili dwa dni sprawdzając hotel Le Mondrian w West Hollywood. Jak
podała gazeta, właściciel hotelu zatrudniał szwagra Levanta, Richarda Chase’a.
Dwa lata wcześniej Chase miał zaaranżować umowę pomiędzy jedną z firm
Ashkenazego a nowojorską policją w sprawie wynajmu samochodów używanych przez
detektywów. Ashkenazy, zdaniem LA Times, był również powiązany biznesowo z żoną
Levanta, której pomógł założyć
firmę zajmującą się świadczeniem usług dla hoteli. Zasiadał również w zarządzie
organizacji non-profit, która zbierała pieniądze na program edukacji
antynarkotykowej kierowany przez Levanta.

– Jestem
zaprzyjaźniony z rodziną Levant od 1976 roku – poinformował mnie Aszkenazy. –
Po zakończeniu śledztwa, które Kapitan Levant sam zainicjował, okazało się, że
artykuł napisany był na zamówienie przeciwników Kapitana Levanta. Kapitan
Levant skończył swoją długą i wspaniałą karierę w policji z honorami, a kiedy
był już na emeryturze szef policji Daryl F. Gates poprosił go aby zgodził się
zostać szefem D.A.R.E. (Drug Abuse Resistance Education), którą wymyślił i
która dzięki niemu stała się największą światową organizacją zajmującą się
walką z narkotykami w szkołach. Dziennikarze, którzy napisali wspomniany przez
Panią złośliwy i krzywdzący artykuł dla LA Times nigdy nie zrobili błyskotliwej
kariery dziennikarskiej, na pewno miała Pani okazję obserwować podobne
przypadki.

Nissan Tzur
i Wojciech Surmacz, autorzy artykułu „Kadisz za milion dolarów”,
zostali w 2013 roku nominowani do nagrody Grand Press przyznawanej autorom
najlepszych materiałów prasowych publikowanych w Polsce. W styczniu 2014 r.
obaj zostali za swój tekst nagrodzeni przez Stowarzyszenie Dziennikarzy
Polskich.

Katarzyna
Markusz

ENGLISH VERSION