ARGUMENT NA PYTANIE „A KTO STWORZYŁ BOGA?”
pytanie od C :
Rozmawiałem na temat istnienia Boga i mój rozmówca na moje:
„a kto, jeżeli nie Bóg, stworzył świat? odpowiedział pytaniem: „No to
kto w takim razie stworzył Boga?”. Jak można obalić ten argument?
odpowiedź :
Odpowiadaliśmy już kiedyś na podobne pytanie, z czego
zapewne wynika, że ten argument jest często używany przez ateistów.
Daje się on podważyć.
Gdy ateiści używają tego argumentu, przyjmują założenie, że
Bóg jest bytem o identycznych cechach, jak jego dzieło. Jest to jednak
założenie fałszywe, niezgodne z teologią judaizmu. Argument ten miałby bowiem
sens, gdyby zarówno dzieło Boga jak i sam Bóg były bytami fizycznymi,
istniejącymi w przestrzeni, a więc również w czasie. Jednak tak nie jest. Tylko
wszechświat jest bytem fizycznym, a więc tylko jego dotyczy pojęcie czasu i
stwarzania.
Kluczem jest tu podkreślenie różnic pomiędzy cechami Boga
według Jego koncepcji obecnej w judaizmie a cechami Jego dzieła, czyli
wszechświata.
To, co jest stwarzane, musi – z definicji – mieć swój
początek. Początek ten musi posiadać swoją przyczynę. Majmonides stwierdza w More
hanewuchim: „Jeśli [wszechświat] miał początek, siłą rzeczy musi istnieć byt,
który spowodował ten początek, jest to podejście zdroworozsądkowe, bowiem
rzecz, która miała początek, nie może powstać poprzez swój początek, coś innego
musi go spowodować”. Pierwsze zdanie Tory, podstawa żydowskiej kosmologii,
zaczynające się od słów „Na początku” (Bereszit 1, 1: „N a p o c z ą t k
u [bereszit] stwarzania przez Boga nieba i ziemi (…) Bóg zechciał, aby
było światło”) stwierdza, że świat nie istniał, zaistniał, a więc miał
przyczynę swojego zaistnienia. Był nią – według Tory – Bóg.
Pojęcia „początku” i „stwarzania” są nierozerwalnie związane
z pojęciem czasu. To pojęcie z kolei wiąże się z pojęciem przestrzeni. Świat
jest bytem fizycznym, tzn. materia i energia istnieją w przestrzeni, a więc ich
obecność w niej przesądza o istnieniu czasu. Bez materii, energii i przestrzeni
pojęcie czasu nie ma sensu. Tora stwierdza więc, że świat nie istniał, a
później przyszedł moment, że powstał. Co istotne, to fakt, że stanowisko Tory,
po ponad trzy tysiące lat od jej ogłoszenia, potwierdzają odkrycia współczesnej
nauki (np. teoria Wielkiego Wybuchu – Big Bang). To, co przez tysiące lat było
kwestią wiary, stało się obecnie także kwestią wiedzy. Utrzymywane przez długi
czas przeświadczenie nauki o tym, że Wszechświat istniał wiecznie, obalone
zostało przez teorię Wielkiego Wybuchu i nastąpiło to dopiero kilka dziesięcioleci
temu. Przed powstaniem teorii Wielkiego Wybuchu, przez całe stulecia
obowiązywał powszechnie uznawany pogląd, że wszechświat jest niezmiennym
układem galaktyk. Z poglądem tym zgadzał się jeszcze Albert Einstein. Tora
twierdziła coś przeciwnego, głosząc „na początku”. Nauka przez tysiące lat (od
czasów Arystotelesa i Platona) uważała, że to nieprawda – że nigdy nie było
żadnego „na początku”. Tymczasem Big Bang to model narodzin wszechświata
uznawany przez współczesną kosmologię za najbardziej prawdopodobny. Według tego
modelu, ok. 14-15 mld lat temu dokonał się „Wielki Wybuch” i w jego wyniku
wyłonił się wszechświat (przestrzeń, czas, materia, energia itd.)
Dlaczego więc Bóg nie podlega identycznej zasadzie?
Punkt trzeci Trzynastu Zasad Wiary (autorstwa Majmonidesa)
stwierdza: „Wierzę pełnią wiary, że Stwórca, błogosławione jest Jego Imię, nie
ma ciała i że nie odnosi się do niego żaden fizyczny atrybut i że niczego w
ogóle nie można z Nim porównać.” Ponieważ więc Bóg nie jest bytem fizycznym, jest
poza czasem oraz przestrzenią – judaizm uważa, że jako byt poza- i
ponadfizyczny oraz poza- i ponadczasowy nie podlega zasadzie „posiadania”
początku.
Bo jeżeli uznamy, że to, co istnieje w czasie i przestrzeni,
musi mieć początek, a więc wymaga przyczyny (stworzenia), aby zaistnieć, to
godzimy się, według tej samej logiki, że nie wymaga przyczyny (stworzenia) to,
co nie może mieć początku, bo istnieje poza czasem i przestrzenią. Jednocześnie
jest to argument na konieczność ponad- i pozafizycznego charakteru
przyczyny sprawczej istnienia świata fizycznego, jeżeli ma on początek.
Podsumowując: materialny wszechświat, a więc także czas,
mają swój początek. Jednocześnie jest nielogiczne zakładanie, że coś, co ma
początek, nie ma przyczyny tego początku. Ponieważ jednak przed istnieniem
materialnego wszechświata nie istniały żadne byty materialne, przyczyną
powstania wszechświata musiał być byt niematerialny. Tora twierdzi, że tym
bytem jest Bóg. Bóg stwarzając świat materii i energii, a więc powołując do istnienia
również czas, sam musi – jako jego Stwórca – być poza czasem. A zatem wobec
Boga – istniejącego poza czasem – nie ma sensu pytanie o początek, wobec czego
– konsekwentnie – Jego egzystencji nie dotyczy pytanie o przyczynę, czyli
Stwórcę.
………….
Próby udowodnienia istnienia Boga są podejmowane od tysięcy
lat przez teologów i filozofów, ale żadna z nich nie zakończyła się sukcesem.
Istnienia Boga nie da się udowodnić, podobnie jak nie da się udowodnić
nieistnienia Boga. Można jedynie przytaczać argumenty na uzasadnienie obu
stanowisk, ale żaden z nich nie będzie nigdy ostateczny.
Przyczyna jest dość prosta: Bóg – Bóg Tory lub, inaczej
mówiąc, Bóg etycznego monoteizmu – istnieje poza czasem i przestrzenią. Jeżeli
stosujemy więc metody powstałe i obowiązujące w świecie przestrzeni i czasu,
aby udowodnić istnienie czegoś, co jest poza tymi kategoriami – skazani
jesteśmy na niemoc.
Nie ma lepszego dowodu niż ten i jest on dostępny każdemu
człowiekowi przez całe jego życie: jest nim on sam – człowiek. Człowiek – ze
swoim rozumem, inteligencją, kreatywnością, wrażliwością, poczuciem piękna, a
przede wszystkim, z wolną wolą – jest najlepszym i jednocześnie zdecydowanie
nieprzekonującym w praktyce dowodem na istnienie Stwórcy. Nieprzekonującym, bo na
wielu ludziach ten dowód nie robi najmniejszego wrażenia i wierzą z pełnym
przekonaniem, że ich twórcą nie jest Bóg, ale coś, czego nie potrafią
precyzyjnie nazwać, więc określają to czasem mianem natury, czasem – ewolucji
(dobór naturalny), czyli procesów, które działały przypadkowo, na wielkich
liczbach, wykorzystując – bez świadomości ani samoświadomości celu – mechanizmy
dostosowywania się do środowiska, charakterystyczne dla wszystkich istot
żywych. Ten tok rozumowania nie zbliża ich jednak w żaden sposób do odpowiedzi
na pytanie zasadnicze, którego starannie unikają: „Co spowodowało, że z niczego
powstało tak wiele?”, „Co jest przyczyną istnienia i funkcjonowania tych
mechanizmów?” Czyżby spowodowała to natura tego „niczego”? Z punktu widzenia
logiki powstaje tu gigantyczna pułapka: jak nic może posiadać jakiekolwiek
cechy, jakąkolwiek „naturę”?
W tym tkwi podstawowa słabość argumentacji ateistycznej
(precyzyjniej: antyteistycznej, bo ateizm jest w praktyce antyteizmem):
zastępowanie słowa „Bóg” np. słowem „ewolucja” skupia się na metodzie kreacji,
ale nie przybliża do odpowiedzi na podstawowe pytanie: „Dlaczego istnieje
fizyczny wszechświat, zamiast nicości?”
/Pawel Jedrzejewski, 614 commandment/
Zapraszamy do dyskusji na Facebooku
dolacz do nas