Gmina Wyznaniowa Żydowska w Poznaniu

Kehilat Poznań קהילת פוזנן

POZNAŃ, UL. STAWNA 10 י״ב בחשוון תשפ״ז 23 października 2026

Polska Prapremiera Sonaty Mieczysława Wajnberga

Autor : Wojciech Meixner.

Lato
wydaje się być okresem, w którym klasyczne życie koncertowe zamiera.
Stwierdzenie takie nie do końca wydaje się być prawdziwe. W wakacyjnym czasie
natrafić można na perełki wykonań koncertowych. Na interpretacje dzieł,
wielkich, aczkolwiek niesłusznie zapomnianych kompozytorów. Z tego typu
zdarzeniem mieliśmy do czynienia w ostatnią środę, 16 sierpnia 2017 roku.

W Poznaniu
istnieje tradycja organizowania podczas przerwy wakacyjnej w działalności
instytucji koncertowych cyklu spotkań muzycznych „Scena Letnia w Akademii
Muzycznej”. Środowy koncert zatytułowany był „Różne barwy muzyki”. I
rzeczywiście wykonane utwory były prawdziwym przeglądem kompozycji generujących
różne rodzaje doznań, emocji muzycznych. Emocji muzycznych, które dla osób
posiadających zdolności do synestezji stanowiły rzeczywiste bogate w kolory,
jak tęcza, barwy muzyki.

    Wczorajszy koncert składał się jakby z
trzech części. Na początku wystąpili: Ewelina Pachucka-Mazurek – skrzypce oraz
Arnold Dąbrowski – fortepian. Ich występ obejmował dwa utwory napisane przez
różnych polskich kompozytorów, nawiązującej do popularnej w okresie późnego
klasycyzmu i romantyzmu formy romancy. Warto tu wspomnieć np. o dwóch Romancach
na Skrzypce i Orkiestrę Ludwiga van Beethovena, czy o I Koncercie Fortepianowym
e-moll Op. 11 Chopina, którego drugą część stanowi właśnie Romanca.

    W dniu wczorajszym wykonano dwa Romanse o
charakterze kameralnym. Karola Szymanowskiego i zapomnianego XIX wiecznego
kompozytora Aleksandra Zarzyckiego. Oba utwory kompozytorów piszących w
odmiennej stylistyce były pięknymi, romantycznymi wykonaniami.

    Koncert zamykał cykl pieśni. Wykonywał je
tenor – Damian Żebrowski, przy akompaniamencie fortepianowym Izabeli Górskiej
Krasiel. Był to cały zestaw barw muzyki. Tenor mimo swojego młodego wieku
wykazał się bardzo dobrymi warunkami głosowymi i dojrzałością artystyczną.
Występ obejmował pieśni dziewięciu różnych kompozytorów. Ich twórcami byli:
Ludwig van Beethoven, Georges Bizet, Karol Szymanowski, Tadeusz Szeligowski,
Cezar Cui, Piotr Czajkowski, Stanisław Moniuszko i Fermín María Alvarez.

    Szczególnie ciekawya była środkowa część
koncertu. Wykonano wówczas tylko jedno dzieło muzyczne, utwór dużego formatu.
Było to polskie prawykonanie Sonaty na skrzypce i fortepian Op. 12 nr 1
Mieczysława Wajnberga. Wykonawcami byli: Ewelina Pachucka-Mazurek – skrzypce i
Krzysztof Kranc – fortepian.

    Sonata ma klasyczną trzyczęściową budowę.
Jej części to: 1. Allegro, 2. Adagietto, 3. Allegro. Powstała w ZSRR, w 1943
roku i jest niewątpliwym nawiązaniem do smutnych emocji kompozytora, związanych
z rozgrywającą się właśnie II wojną światową.

    Mieczysław Wajnberg jest przedziwną
postacią wśród rosyjskich kompozytorów. Uważa się go za jednego z trzech
najwybitniejszych współczesnych rosyjskich kompozytorów, obok Sergiusza
Prokofiewa i Dymitra Szostakowicza (kompozytora o polskich korzeniach). Problem
polega jednak na tym, że w Rosji muzyka Wajnberga jest wykonywana niezwykle
rzadko i praktycznie nieznana wśród melomanów.

    Uważa się, że Wajnberg, jako kompozytor
egzystował w trzech kulturach; polskiej, rosyjskiej i żydowskiej. Przyglądając
się bliżej jego życiu i twórczości można wysnuć wniosek, że stwierdzenie takie
jest co najwyżej prawdziwe w przybliżeniu. Sposób widzenia świata przez
Wajnberga był bardzo szeroki. Jego muzyka jest nawiązaniem także do twórczości
kompozytorów niemieckich.

    Można się było o tym przekonać również
wczoraj podczas perfekcyjnego wykonania Sonaty. Już pierwsza część Allegro była
daleką reminiscencją utworów wielkiego mistrza tej formy muzycznej Ludwiga van
Beethovena. Dramatyzmu dodawały typowo beethovenowskie tematy pierwszej części.
Dyskusja pierwszego, długiego tematu z tematem drugim. Typowym dla muzyki
krótkim tematem (jedno lub dwunutowym), szczególnie eksponowanym w bardzo
trudnej partii skrzypiec.

    Niektóre fragmenty partii fortepianowej
części drugiej stanowiły jakby nawiązania do twórczości Jana Sebastiana Bacha.
Były jakby próbą pisania muzyki bachopodobnej posługując się technikami
kompozytorskimi czasu zmierzchu systemu tonalnego.

    Część trzecia miała charakter uśmiechu
przez łzy. Była ideowym nawiązaniem do VII Symfonii C-dur „Leningradzkiej”, Op.
60, Dymitra Szostakowicza. Podobnie, jak powstała dwa lata wcześniej Symfonia
Szostakowicza stanowiła optymistyczne przesłanie, że nadejdzie dzień zwycięstwa
i wojna się zakończy.

    Mieczysław Wajnberg został kompozytorem
zupełnie przez przypadek. Urodził się 12 stycznia 1919 roku w Warszawie w
uzdolnionej artystycznie żydowskiej rodzinie. Matka była aktorką, a ojciec
skrzypkiem.

    Edukacja muzyczna Mieczysława rozpoczęła
się w wieku 12 lat. Początkowo uczęszczał do średniej szkoły muzycznej, później
do Warszawskiego Konserwatorium. Był świetnie zapowiadającym się pianistą.
Przewidywano, że zostanie drugim, po Witoldzie Małcużyńskim polskim laureatem
Konkursu Pianistycznego im. Chopina. W tym celu Józef Hoffman załatwił
Wajnbergowi studia w Filadelfii. Mieczysław Wajnberg nigdy nie dotarł do USA.
Władze Stanów Zjednoczonych odmówiły pianiście wizy, ze względu na jego
żydowskie pochodzenie.

    Niedługo później wybuchła II wojna
światowa. Szukając schronienia przed Niemcami znalazł się w ZSRR. Osiedlił się
w Mińsku, gdzie został studentem konserwatorium. I w ten sposób został
kompozytorem. 21 czerwca 1941 roku Filharmonia w Mińsku wykonała pierwszy utwór
Wajnberga – Poemat Symfoniczny.

    Następnego dnia Niemcy zaatakowały Związek
Radziecki. Przerażony kompozytor uciekł w głąb Związku Radzieckiego, do
Taszkentu. Był tam korepetytorem w operze. Komponował również utwory
patriotyczne. W tym czasie poznał Dymitra Szostakowicza, dzięki któremu w 1943
roku przeprowadził się do Moskwy, gdzie spędził resztę życia. Przyjaźń z
Dymitrem Szostakowiczem była bardzo owocna. Obaj kompozytorzy wzajemnie
konsultowali swoje kompozycje. Wajnberg spowodował, że w muzyce Szostakowicza
pojawiły się motywy klezmerskie.

    Życie kompozytora w Związku Radzieckim nie
było łatwe. Po wojnie nie posiadający muzycznego wykształcenia urzędnicy
oskarżali go, że jego muzyka jest pesymistyczna i posiada mało elementów
folkloru. Później oskarżono go, że jego kompozycje charakteryzują się surowym
formalizmem. Zabroniono wykonywania niektórych jego utworów. W roku 1953 przez dwa
miesiące siedział w więzieniu – oskarżony o „żydowski nacjonalizm burżuazyjny”.
Skutkiem przeżyć związanych z pobytem w więzieniu było powstanie niezwykłego
dzieła, zważywszy, że Wajnberg był Żydem tworzącym w Związku Radzieckim.
Powstało wówczas dzieło ku czci ofiar stalinowskiego terroru. Było nim
katolickie Requiem.

    Mieczysław Wajnberg był niezwykle płodnym
kompozytorem. Jego dorobek artystyczny obejmuje 26 symfonii (w tym 4
kameralne), 18 koncertów na instrumenty solowe i orkiestrę, 6 sonat fortepianowych,
sonatę na kontrabas, 4 kantaty, 17 kwartetów smyczkowych i wiele innych utworów
instrumentalnych i wokalnych. Skomponował również 6 oper. Był też kompozytorem
muzyki filmowej. Starsi czytelnicy zapewne pamiętają film „Lecą żurawie”, do
którego Wajnberg napisał muzykę.

     Kompozytor mimo, że do końca życia
mieszkał w Moskwie, nigdy nie utracił kontaktu z polską kulturą. Jego VIII
Symfonia Op. 83 posiada partię wokalną, w której śpiewane są po polsku „Kwiaty
Polskie” Juliana Tuwima. Kompozytor przyjechał do Polski tylko jeden raz. W
roku 1966 był gościem „Warszawskiej Jesieni”. W 1994 roku od polskich władz
otrzymał odznaczenie „Zasłużony dla kultury polskiej”.

    Krótko przed śmiercią dokonał konwersji do
cerkwi prawosławnej. Zmarł 26 lutego 1996 roku i został pochowany na Cmentarzu
Domodiedowskim w Moskwie.

    Ostatnie lata charakteryzują się powolnym
przypominaniem twórczości Wainberga w polskich i światowych salach
koncertowych. Szczególne zasługi w tym względzie ma związany z Operą w Poznaniu
Gabriel Chmura. W 2009 roku wystawił operę „Pasażerka” na podstawie wspomnień
Zofii Posmysz z pobytu w Auschwitz. Cztery lata później wykonano w Poznaniu
operę „Portret”, na podstawie opowiadania Gogola.

    Z kolei wybrane utwory symfoniczne
stopniowo wydobywa z niepamięci Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej w
Warszawie pod dyrekcją Jacka Kasprzyka. Jedną z symfonii Wajnberga wykonano
podczas występu gościnnego Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej w
Poznaniu. Tym bardziej musi cieszyć fakt, że na wczorajszym koncercie wykonano
dzieło Mieczysława Wajnberga.

    Szkoda tylko, że w czasie, gdy twórczość
Wajnberga pojawia się w polskich salach koncertowych, równocześnie ulega
zapomnieniu twórczość jednego z najwybitniejszych kompozytorów wszechczasów
Dymitra Szostakowicza. Oskarżenia, że Szostakowicz tworzył w systemie tonalnym,
do czego był zmuszony (podobne oskarżenia możnaby zastosować do Mieczysława
Wajnberga) nie mają sensu. Trzeba było być prawdziwym geniuszem, by w oparciu o
wyeksploatowany przez kilkaset lat systemu dur-moll stworzyć wybitne dzieła.

* W literaturze muzykologicznej można spotkać się z różnymi
formami zapisu nazwiska kompozytora. Może to być, np. Mieczysław
(Moisiej/Mojsze) Samuiłowicz Wajnberg lub Mieczysław (Moisiej/Mojsze)
Samuiłowicz Weinberg. W literaturze rosyjskiej używana jest postać: Моисе́й Самуи́лович Ва́йнберг
lub formę nieoficjalną Мечислав Вайнберг. Źródła hebrajskie stosują zapis: מייצ’יסלב ויינברג .

Wojciech Meixner.