
10 lipca 1941 roku w miejscowości Jedwabne doszło do, według aktualnego
stanu badań, najokrutniejszego ze znanych opinii publicznej i historykom
pogromów antyżydowskich dokonanych polskimi rękoma.
10 lipca 1941 roku, a więc kilka tygodni po zajęciu Białostocczyzny
przez wojska niemieckie, i tydzień lub dwa po utworzeniu na tych
terenach władz samorządowych, żydowscy mieszkańcy Jedwabnego
(w tym
uchodźcy z innych miejscowości) zostali – przez swych sąsiadów oraz
przybyłych do miasteczka chłopów z okolicznych wsi – poddani
wielogodzinnym torturom i udręczeniom, a potem zapędzeni do stodoły
i tam spaleni żywcem.
Ukrywających się (w tym małe dzieci), po wytropieniu, wrzucano
w żarzące się węgle. Tylko pojedynczym osobom udało się wymknąć
z obławy. Liczba ofiar – wedle różnych ocen, przy założeniu, że podczas
pogromu zginęli niemal wszyscy przebywający w mieście Żydzi – waha się
od 900 do 1600 osób. Druga z tych liczb odpowiada w przybliżeniu
wielkości populacji ludności żydowskiej Jedwabnego przed wrześniem 1939
roku. Jednak zapewne w ciągu dwóch następnych lat uległa ona zmianie.
Częściowa ekshumacja, dokonana w czerwcu 2001 roku, dowiodła istnienia
dwóch mogił ofiar mordu, w których spoczywa – wedle ocen biegłych
– w jednej 300–400 osób (dorośli mężczyźni, kobiety – w tym także dzieci
i osoby w podeszłym wieku); w drugiej 35–40 osób. Jednak zapewne
istnieją miejsca indywidualnych pochówków jedwabieńskich Żydów, którzy
ponieśli śmierć w wyniku jednostkowych aktów gwałtu i przemocy, a być
może również inne mogiły zbiorowe.
W genezie tego pogromu dużą
rolę przypisywano motywowi odwetu na Żydach, za okres okupacji
sowieckiej, a zwłaszcza za denuncjację oddziału partyzantki
antysowieckiej w 1940 (po wojnie okazało się, że donosicielami wówczas
byli Polacy). Jednak akty czynnej wrogości wobec Żydów w tej części
Polski zdarzały się i przed II wojną światową, co przynajmniej częściowo
wiązało się z sympatiami części mieszkańców tego regionu dla Narodowej
Demokracji. Nie został do końca wyjaśniony udział Niemców w tych
wydarzeniach: czy były one całkowicie inicjatywą mieszkańców Jedwabnego,
jaki był zakres inspiracji i przyzwolenia na nie władz okupacyjnych,
czy i w jakim zakresie ich oddziały brały udział w pogromie.
Tragiczne
wydarzenia w Jedwabnem nie były jedynym pogromem ludności
żydowskiej w tej części Białostocczyzny. Co więcej, już wcześniej,
bo 25 VI 1941 roku, doszło do zajść antyżydowskich w Jedwabnem,
w których również były ofiary śmiertelne. Następnie, w regionie,
w przybliżeniu pokrywającym się z dawną Ziemią Wiską, doszło do serii
pogromów, coraz bardziej gwałtownych (w tym w Wąsoczu Grajewskim
i Radziłowie, gdzie zginęło kilkuset Żydów), a do kulminacji tej fali
doszło w Jedwabnem.
W dniach 16–17 V 1949 roku, po krótkim
śledztwie, prowadzonym przez UB, odbył się w Łomży proces oskarżonych
o udział w pogromie w Jedwabnem. Przed sądem stanęło
21 osób. 11 z nich skazano na 8–15 lat więzienia i jedną na karę
śmierci.
Pierwszą informację o pogromie w Jedwabnem podał w 1966 roku Szymon Datner w artykule
zamieszczonym w „Biuletynie ŻIH”. W 1967 roku Okręgowa Komisja Badania
Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku prowadziła kolejne dochodzenie w tej
sprawie. Jednak dopiero w roku 2000 sprawa ta stała się szerzej znana
opinii publicznej i zaczęła być dyskutowana, głównie za sprawą książki
Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka (słusznie
krytykowanej za odejście w wielu miejscach od naukowych standardów,
co jednak nie zmienia jej wymowy moralnej dla strony polskiej) oraz
publikacji prasowych (w 1999 Telewizja Polska wyemitowała film Agnieszki
Arnold, poświęcony związanym z pogromem wydarzeniom). Latem 2000
Instytut Pamięci Narodowej wszczął trzecie z kolei śledztwo dotyczące
owego pogromu. Jego wstępne wyniki ogłoszone 10 VII 2002
roku potwierdziły, że mord był dziełem Polaków. Ich grupę określono
na co najmniej 40 osób. Niemcy odgrywali pewną rolę tylko w pierwszej
fazie pogromu (zgromadzenie Żydów na rynku i znęcanie się nad nimi).
W drugiej fazie wydarzeń (zagnanie do stodoły i spalenie żywcem) Niemcy
mogli być co najwyżej obserwatorami.
Sprawa pogromu w Jedwabnem wywołała
ostrą polemikę w prasie polskiej. Jej ocena nie może być jednoznaczna.
Widziano w niej przejaw odkłamywania historii i wstęp do uczynienia
zbiorowego rachunku sumienia. Ujawniła ona jednak również siłę postaw
antysemickich znajdujących ujście w: atakach na „antypolonizm”;
publikacjach (w tym także książkowych) o „kłamstwie Jedwabnego” oraz
we wzroście niechęci do Żydów i – w niektórych środowiskach – poczucia
wyimaginowanego zagrożenia żydowskiego. Przedmiotem sporu i dalszych
konfliktów pozostaje nadal treść napisu na pomniku, odsłoniętym w 60.
rocznicę tragicznych wydarzeń, w obecności Prezydenta RP, Aleksandra
Kwaśniewskiego, jako że nie zostali w nim wskazani sprawcy zbrodni.
Rafał Żebrowski