
Noc kryształowa – haniebny pogrom Żydów.
W dziejach miało miejsce wiele pogromów. Ale żaden nie
został zorganizowany przez władze państwowe, nie był tak masowy i tak
gwałtowny. Żaden nie stanowił preludium do Holocaustu.
.
7 listopada 1938 roku do ambasady Trzeciej Rzeszy w Paryżu
wszedł młody, niespełna osiemnastoletni Żyd Herszel Grynszpan. Poprosił o
widzenie z ambasadorem. Ponieważ jednak nie było w zwyczaju, aby ambasador
spotykał się z każdym kto ma takie życzenie, na rozmowę udał się urzędnik
niższej rangi – sekretarz ambasady Ernst vom Rath. Gdy urzędnik ukazał się jego
oczom, Grynszpan wręczył mu naprędce przygotowane podanie. Chwilę potem
wymierzył z pistoletu do studiującego papiery niemieckiego dyplomaty. Oddał pięć
strzałów, z których dwa dosięgły celu.
Grynszpan oddał się w ręce francuskiej policji, a vom Rath
zmarł w Paryżu 9 listopada 1938 roku, nie odzyskawszy przytomności. Jeszcze
tego samego dnia wiadomość ta dotarła do oficjeli nazistowskich, świętujących piętnastą
rocznicę puczu monachijskiego w stolicy Bawarii. Na wieść o śmierci vom Ratha
Hitler opuścił zgromadzenie, natomiast szef propagandy, Joseph Goebbels,
wygłosił płomienne przemówienie antyżydowskie. Wkrótce potem machina państwowa
Trzeciej Rzeszy zorganizowała „spontaniczny gniew narodu”. W ciągu jednej nocy,
z 9 na 10 listopada 1938 roku, na bezprecedensową skalę dewastowano żydowskie
miejsca kultu, niszczono żydowską własność, a samych Żydów zabijano na ulicach
i osadzano w obozach koncentracyjnych.
Kulisy
Ideologia hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy była oparta na
skrajnym antysemityzmie i ksenofobii. Mein Kampf, bełkotliwa książka napisana
przez Adolfa Hitlera w początku lat dwudziestych, stanowiąca biblię narodowego
socjalizmu, przedstawiała Żydów jako arcywroga narodu niemieckiego i siłę
dążącą do zniszczenia rasy aryjskiej. Po objęciu władzy przez NSDAP w styczniu
1933 roku, obłędne poglądy nazistów stopniowo stały się obowiązującym prawem w
całych Niemczech. Najważniejszym i najbardziej niesławnym przejawem tego
procesu były rasistowskie ustawy norymberskie, uchwalone we wrześniu 1935 roku.
Na ich podstawie Żydów można było pozbawić niemieckiego obywatelstwa, własności
i jakiejkolwiek ochrony prawnej. Zakazano im podejmowania pracy w urzędach państwowych
oraz służby w wojsku. Na podstawie tzw. „ustawy o ochronie krwi” zabronione
zostało zawieranie małżeństw pomiędzy osobami „rasy aryjskiej” i
„nie-Aryjczykami”, a stosunki intymne pomiędzy nimi były surowo zabronione.
Ustawy norymberskie zawierały również definicje prawne Żyda, „mieszańca” i
Aryjczyka. Im bliżej było końca lat trzydziestych, tym trudniej żyło się
niemieckim Żydom. Marginalizowani, wyrzucani z pracy, często narażeni na
szykany (z osadzeniem w obozie koncentracyjnym włącznie), często decydowali się
na emigrację. Nie wszyscy jednak mogli sobie na nią pozwolić. Nie wszyscy
chcieli.
W marcu 1938 rząd polski ogłosił, że wszyscy obywatele
polscy przebywający poza granicami kraju przez okres dłuższy niż pięć lat,
zostaną pozbawieni obywatelstwa. W pół roku później, sprecyzowano, że wszelkie
paszporty polskie, które przed końcem miesiąca nie zostaną w odpowiedni sposób
ostemplowane, stracą ważność. Jednak pieczątkę można było zdobyć tylko w
Polsce. Konsekwencją działań podjętych przez polski rząd mogło być pozbawienie
obywatelstwa m.in. wielotysięcznej rzeszy Żydów polskich, którzy najczęściej od
wielu lat zamieszkiwali tereny III Rzeszy i Austrii, gdzie wyjechali „za
chlebem”. Władze niemieckie uznały, że jest to niedopuszczalna próba przerzucenia
na Berlin odpowiedzialności za nie-niemieckich Żydów.
W reakcji na kroki polskie, hitlerowcy aresztowali około 15 tysięcy Żydów
pochodzenia polskiego. Policja niemiecka działała jak w amoku, była bardzo
brutalna. Żydów wyłapywano na ulicach, budzono ich w środku nocy, pozostawiając
raptem kilka minut na zabranie dokumentów czy żywności. Aresztowanych nie
informowano o tym dokąd się ich zabiera, powszechne było rozdzielanie dzieci i
rodziców. Wszystkich aresztowanych, stłoczonych w pociągu, przewieziono w
okolice granicy z Polską. W nocy z 28 na 29 października 1938 roku przy
akompaniamencie wrzasków i szczęku broni, niemiecka policja zmusiła
aresztowanych do przekroczenia „zielonej granicy” na wysokości Zbąszynia. Tam
zrozpaczeni i zdezorientowani Żydzi zostali zatrzymani przez polską straż
graniczną. Po dłuższym czasie Polacy zgodzili się przyjąć deportowanych,
umieszczając ich w obozach dla uchodźców. Wśród deportowanych znajdowała się
też rodzina Herszla Grynszpana, o czym ten dowiedział się z kartki pocztowej
wysłanej do Paryża na przełomie października i listopada. Oszalały z rozpaczy,
podjął decyzję o zemście na Rzeszy. Jego ofiarą stał się sekretarz ambasady
niemieckiej w Paryżu.
Pretekst
Władze Trzeciej Rzeszy potrafiły doskonale wykorzystać propagandowo
fakt śmierci swoich funkcjonariuszy. Gdy w 1930 roku w niejasnych
okolicznościach zamordowany został członek SA Horst Wessel, stał się on od razu
jedną z głównych ikon ruchu. Podobnie było w wypadku Wilhelma Gustloffa,
nazisty działającego w Szwajcarii i zamordowanego w proteście przeciwko sianiu
przez niego antysemickiej propagandy. Śmierć Ernsta vom Ratha też miała zostać
wykorzystana propagandowo. Joseph Goebbels zapisał w dzienniku, pod datą 9
listopada 1938:
Wczoraj […] w Paryżu polski Żyd Grynszpan strzelał do
niemieckiego dyplomaty vom Ratha i go ciężko zranił. Z zemsty za Żydów. Teraz
jednak przystępuje do dzieła niemiecka prasa. Teraz chcemy porozmawiać
otwarcie. W Hesji duże demonstracje antysemickie. Pali się synagogi. Gdyby
teraz można było uwolnić gniew ludu!
Jak na dłoni widać tu mechanizm sterowania „spontaniczną”
reakcją niemieckich tłumów. Najpierw o śmierci vom Ratha miała informować
Niemców prasa, wywołując niezadowolenie, gniew, wściekłość. Wybitny badacz
niemieckiego faszyzmu Franciszek Ryszka określił hitlerowskie Niemcy mianem
„państwa stanu wyjątkowego”. To bardzo trafne określenie. Nie tylko dlatego, że
od 1933 roku, aż po kres „tysiącletniej Rzeszy” w maju 1945 roku, z punktu
widzenia prawa panował tam stan wyjątkowy. Niemniej ważne było to, że
totalitaryzm niemiecki opierał się na nieustannym wzbudzaniu skrajnych emocji.
Wobec wroga – nieskończony gniew, wściekłość, najgłębsza nienawiść. Wobec
Führera – histeryczne uwielbienie (mdlejące kobiety wspominały o uczuciach
bliskich fizycznej rozkoszy podczas masowych spotkań z Hitlerem). Wobec Niemiec
– bezkrytyczna, bezbrzeżna miłość.
Dalej Goebbels pisze:
W Kassel i Dessau duże demonstracje przeciwko Żydom.
Podpalone synagogi i zdemolowane sklepy (…) Teraz nadeszła więc pora (…) Przedstawiam
Führerowi cała sprawę. On decyduje: pozwolić na dalsze demonstracje. Wycofać
policję. Żydzi mają raz wreszcie poczuć, co oznacza gniew narodu. To jest
słuszne. Zaraz przekazuję właściwe polecenia policji i partii. Następnie
przemawiam w odpowiednim duchu przed kierownictwem partii. Burzliwa owacja.
Wszyscy zaraz pędzą do telefonów. Teraz będzie działać naród.
/żródło: histmag.org /